kalendarz triathlon

[dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

W tym dziale znajdziesz dzienniki treningowe forumowiczów. Jeżeli chcesz założyć własny dziennik, przeczytaj temat z zasadami wewnątrz tego działu.
Regulamin działu Chcesz prowadzić własny dziennik treningowy na forum xTRI.pl? Koniecznie przeczytaj ten artykuł

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez qbs » 26-07-2018, 08:42

Grubo i to w każdej dyscyplinie. 7x1km/1km-4:05/5:05 - takie treningi są mega ciężkie, przynajmniej dla mnie, już wolałbym polecieć ciągiem po 4:20. Jak to uciągnąłeś to znaczy, że jest dobrze
Będzie ogień w Gdyni :ymdevil:
Avatar użytkownika
qbs
 
Posty: 723
Dołączył(a): 15-11-2015, 22:57

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez pawelvod » 01-08-2018, 09:12

Kolejny tydzień minął. Trochę się działo i trochę się dziać będzie. Z rzeczy nadchodzących to oczywiście 1/2IM w Gdyni. Cieszę się, że start tuż tuż, choć wątpliwości mam sporo. Po pierwsze sinice kontra pływanie: postęp zrobiłem w pływaniu spory i cała robota na ten start może się nie przydać. Planowałem poniżej 30min. ale zobaczymy. Temperatura: tutaj wiadomo. 35C może odebrać siły w stopniu znacznym, ale szczególnie tym z większym BMI, do których się zaliczam. Waga: właśnie... Tutaj przykra niespodzianka. Diety nie zmieniłem, trenuje intensywnie (może właśnie za bardzo intensywnie) a waga jakby tego nie rozumiała. Przed Elblągiem było 77-78, teraz 79-80... Nie wiem czy to rozwój mięśni od pływania, czy tam ud, ale pasek też jakby o dziurkę dalej zapinam;) i tutaj przyrostem mięśniowym tego nie wytłumaczę. Nawet jakby to była masa mięśniowa, to temperatura i podjazd na rowerze nie idą w parze z poprawą wyniku w tej sytuacji. Żeby nie było jednak zbyt pesymistycznie, to sama wydolność wydaje się, że poszła od Elbląga sporo do przodu: pływanie o kilka poziomów, rower też mocniejszy, a bieganie... ciężko powiedzieć, ale kilka dwudziestek zrobiłem i wydaje mi się, że jest OK, choć nie szczytowo na pewno.
Przechodząc do poprzedniego tygodnia:
Czwartek:
rower - 1h30min. tlen TT na zewnątrz. Fajna względnie spokojna jazda. Główne zadanie to adaptacja pozycji aero. W zasadzie bardzo komfortowo, a wraz z kolejnymi treningami jeszcze lepiej. Jakbym miał tydzień więcej to pewnie łokcie bym ze 2-3cm zbliżył do siebie, ale już nie zdążę się upewnić na dłuższym wyjeździe czy to ok, i tuż przed zawodami nie będę tego robił. średnie HR-120 przy śr. prędkości 31km/h. Piątkę pociągnąłem trochę mocniej i nie wchodząc na tętno zawodów (śr130/min) na płaskim bez wiatru 36km/h.
basen - zadanie główne to 30x50m (styl/łapki/płetwy). Te stylem wchodziły po 42-43sek. Start co 70sek. Pływane jednak to było dość lekko ze znaczną rezerwą.
Piątek: - praca czyli wolne
Sobota:
Bieg Powstania Warszawskiego
Zaczynając od końca.... wynik 42:06. Dokładnie (no może 50sek szybciej) niż rok, dwa i trzy lata temu. Ten moment sezonu + temperatura zdecydowanie nie sprzyja u mnie życiówkom. Różnica w porównaniu do poprzednich lat jest taka, że wtedy przebiegi miesięczne miałem >200km, teraz 130km. Wtedy robiłem konkretne przygotowania pod tą dychę teraz poszła z marszu. Istotne jest to dla mnie o tyle, że w latach poprzednich na jesień biegałem półmaratony 1:27-1:28. Mam nadzieję, że teraz kiedy za tydzień skupię się głownie na bieganiu osiągnę co najmniej ten sam poziom. Co do Gdyni odpowiedzi nie uzyskałem zbyt wielu. Pobiegnę na wyczucie. Wiele zależy od temperatury i tempa roweru. Myślę, że tempo 4:30 jest realne do utrzymania. Może 4:20 spróbuję jak będzie pochmurno.
Sam bieg bez historii. Ciężko, bo parno. Nie pobiegnięty "w trupa", ale dość blisko maksa. Jakbym walczył o życie może 30-40sek. bym urwał, ale wiedziałem o Gdyni tydzień po, więc traktowałem to jako bardzo mocny trening. Na pewno na treningu do takiej intensywności bym się sam nie zmobilizował. Sam więc bieg, powinien fajnie oddać w Gdyni i to też jest jakaś nadzieja. Taka pojedyncza mocna jednostka naprawdę potrafi u mnie wiele. W tamtym roku przed życiówką, której nic nie zapowiadało, pojechałem w góry i zrobiłem bardzo mocny podbieg i zbieg do Morskiego Oka na dwa tygodnie przed startem (1:23 w tą i z powrotem). Jestem przekonany, że ten pojedynczy trening zdziałał bardzo dużo i dzięki niemu zrobiłem życiówkę w półmaratonie dwa tygodnie później. Może ta dycha tak też strzeli formę... Zobaczymy.
Niedziela:
Rower -długi rozjazd na zmęczonych startem nogach. 120km, ponad 3h30min. śr tętno 128, ale spor pięciokilometrówek ciągnąłem >35km/h (tempo zawodów) przy tętnie 130-135/min.
bieg - po rowerze na zakładkę 2km 5:00 na bieżni. Nawet jako tako. Myślę, że od Elbląga bieg po rowerze wchodzi mi łatwiej, ale czy na pewno... przekonam się w niedzielę.
Poniedziałek:
Czułem zmęczenie poprzednimi dniami. "Bulnuk" zdecydowany.
basen - sporo pływania i zadanie główne 6x200m. Najszybsza dwusetka weszła... 3:02. Byłem nieco zszokowany. Tym bardziej szkoda by mi było pływania w Gdyni gdyby odwołali.
bieg - regeneracyjnie 6km/6:20 - ciężko, boleśnie, ale chyba tak miało być po poprzednich dniach.
Wtorek:
rower - TR proponuje w tygodniu startowym coś co się nazywa "Adams". 45min. jazdy z 8min-105%FTP, 5min-108%FTP, 3min-115%FTP i 2min 121%FTP. Na 3min. przerwy jest to mocny, ale wykonalny trening, który w tracie czuć mocno i udo spina się całkiem całkiem, ale już godzinę po jest OK. Efektywnie, ale z krótkim czasem regeneracji innymi słowy, czyli tak jak w tygodniu startowym być powinno.
bieg - na zakładkę, na bieżni mechanicznej 5km biegane 5:00, 4:00, 5:00, 4:00, 5:00. Weszło. Mogłem zdecydowanie jeszcze, ale to czas na tappering a nie podbijanie więc wystarczyło.
Środa: - praca. czyli wolne

Tak to wygląda na tą chwilę. Kto jedzie do Gdyni, to do zobaczenia!!!
Avatar użytkownika
pawelvod
 
Posty: 191
Dołączył(a): 15-11-2017, 09:15

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez kajet » 01-08-2018, 10:02

@pavelvod dobrze wiedzieć, że nie tylko mnie wykańcza biegowo ta pogoda. Aczkolwiek do zejścia poniżej 42 minut chyba nie trzeba biegać więcej niż 120-130 km miesięcznie...

W Gdyni będzie się liczyła nie tylko intensywność roweru, ale i pierwszego biegu, jak przypuszczam...
"People tend to break and don't want the pain anymore. He ([Sanders]) just seems to fucking enjoy it" - S. Kienle
https://enduhub.com/pl/kajet/
Avatar użytkownika
kajet
 
Posty: 2461
Dołączył(a): 02-10-2014, 09:51

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez pawelvod » 01-08-2018, 10:45

Też przypuszczam, że może być duathlon. Co do 120km to pewnie wystarczy do dużo szybszego biegania dychy, o ile dycha jest docelowym dystansem. Gorzej jak dycha jest tylko dodatkiem do półmaratonu czy maratonu. Przy 4 wybieganiach po 20km w miesiącu w zasadzie nie ma innych jednostek. Z takiego treningu nie da się utrzymać formy nie mówiąc o progresie.
Wniosek mam na tą chwilę dziwny... Czy biegam 130 czy 250km/miesiąc cale wakacje, to wyniki biegowe mam takie same. Tyle, że w październiku biegałem do tej pory dychy poniżej 40, a pólmaraton 1:26... Jak to powtórzę w tym roku to nic tylko... nie trenować;)
Avatar użytkownika
pawelvod
 
Posty: 191
Dołączył(a): 15-11-2017, 09:15

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez PiotrS » 01-08-2018, 11:21

pawelvod napisał(a):Przy 4 wybieganiach po 20km w miesiącu w zasadzie nie ma innych jednostek.


Ja nie biegam regularnie od początku wiosny (achilles)
i tak kwiecień 165 (w tym maraton 3:30) maj, 115, czerwiec 72 i lipiec 30 km, tu już odpuściłem na maksa. I dalej potrafię pobiec 5 km w TRI w okolicy 4:10-4:20.
Hm, nie wiem jak u Ciebie ale u mnie działa zamiana dupnych km na km jakościowe, jak jeździsz sporo na rowerze i pływasz to masz przewagę, ja tylko roweruję (a i to chyba będę musiał porzucić). Zamień te 4x20km na 4x10 po 4:30, lub nawet 5-6x8km po 4:15-20, plus rozgrzewka i schłodzenie.
Tym bardziej, że pływasz i to nieźle, jak i rowerujesz.
Avatar użytkownika
PiotrS
 
Posty: 568
Dołączył(a): 10-11-2012, 21:58
Lokalizacja: 3city

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez pawelvod » 01-08-2018, 12:04

Tylko te jakościowe kilometry moim zdaniem (choć debiutanta i początkującego) sprawdzają się właśnie jeszcze w 5-10km. Tutaj rzeczywiście do utrzymania tempa potrzebna jest wytrzymałość ogólna i jakiś tam wysoki próg mleczanowy który da radę wyćwiczyć krosowo w pływaniu i rowerze. Przy półmaratonie i maratonie (jako końcówka triathlonu) wydaje mi się, że z niskim kilometrażem nie jest już tak łatwo. Tzn. brakuje czegoś co w bieganiu nazywa się wytrzymałością specyficzną. Jasne jest, że 5:30 to i dzisiaj bym maraton skończył, ale podnieść to do 4:20 i okaże, się że na 25km mnie zetnie. Tutaj, żeby tempo było adekwatne do możliwości z 5 i 10km trzeba niestety kilometrażu. Stąd trochę zmiana treningu po Elblągu. Pobiec półmaraton 1:44 po wiosennym 1:27 to słabo. Zrobiłem więc chyba osiem 20km biegów w schemacie BNP (z końcówką po 4:15), albo 1km/1km gdzie szybkie kilometrówki leciałem po 4:00. Nie były to więc spokojne ilościowe treningi. Dodatkowo co tydzień mocna dycha (4:15) więc wydaje się, że powinno to oddać. W Gdyni jest dość płasko (bieg), więc porównanie z Elblągiem będzie dla mnie w tym aspekcie bardzo ciekawe.
Trening ten zresztą jest zupełnie nie pod 5-10km, bo szybciej niż 4:00 w zasadzie nie biegałem. W półmaratonie powinno być mi za to łatwiej niż w lipcu.
Innym ciekawiącym mnie elementem tej układanki jest to, co się stanie, jak po Gdyni odstawię rower i pływanie, a cały "potencjał regeneracyjny" wpakuję w bieganie. Będzie albo bunt ze strony ścięgien i stawów, albo fajny skok formy... chyba???
Avatar użytkownika
pawelvod
 
Posty: 191
Dołączył(a): 15-11-2017, 09:15

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez kajet » 01-08-2018, 12:15

Nagórek w "Bieganiu":
Obrazek
"People tend to break and don't want the pain anymore. He ([Sanders]) just seems to fucking enjoy it" - S. Kienle
https://enduhub.com/pl/kajet/
Avatar użytkownika
kajet
 
Posty: 2461
Dołączył(a): 02-10-2014, 09:51

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez pawelvod » 01-08-2018, 12:53

O totototo
Co jeszcze mogę dodać od siebie to czym cięższa bestia, tym gorzej wynik z 10km przenieść na 21 czy 42. Tutaj zdecydowanie do półmaratonu te 3x5km. Tylko, że to dla głowy jest zajezdnia, stąd ja robię 8x1km/1km + 4km pitupitu dookoła. Ten spokojny kilometr nie może być natomiast taki spokojny. Ja biegam 5:00. Cała zabawa, żeby się "napocząć" przy 4:00 i odpocząć przy relatywnie mocnym tempie 5:00. Nie wiem czy widzieliście plany Pawła Grzonki z treningbiegacza.pl... Tam taka jednostka rządzi. Oprócz tego 10km ciągłego (tempo HM +5sek) i piramida 100 200 300 200 100m. Żonglując tymi trzema treningami konstruuje on bardzo fajne plany do półmaratonu. Dla mojej wagi i "zdolności" biegowej dla 1:25 w półmaratonie, czy 3h w maratonie wydaje mi się, że 80km/tydzień to minimum i optimum. Dlatego w trakcie sezonu triathlonowego jestem bez szans, żeby zbliżyć się do tych wyników. Zresztą oba są puki co w sferze marzeń... może nie tak odległych ale jednak.
Avatar użytkownika
pawelvod
 
Posty: 191
Dołączył(a): 15-11-2017, 09:15

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez PiotrS » 01-08-2018, 13:36

Popieram Nagórka i popieram 3x4km :) i uważma też że Hm pobiegnie się dobrze z treningu do dobrej dychy.

Pawłe ja ważę 89-90 kg i popatrz na moje treningi biegowe plus zapiski z tamtego roku, gdzie znów zrobiłem wynik HM poniżej 1:30, może coś Ci się przyda.
Z tego co umiałem przed HM i patrząc na czas dychu, nikt nie prognozował mi czasu na HM poniżej 1:30 ale się udało.

23.01. 15km ciągiem po 4:25, dobrze było,
24.01. Siła 11x pod mocną górę, 6 metrów up, na odcinku 150 metrów + mocny bieg, miało być 10 razy ale się pomyliłem w liczeniu i +1.
26.01 3x10 minut na trenażerze 8/8 opór i dość szybko, i 1x 10 minut na 4/8 szybko!
28.01 23 km po 5:00 tętno 151, tu czułem jeszcze zapas ale najgorsze miało przyjść...
29.01 1:30 h dupo godziny na trenażerze 4/8
30.01 1:30 to samo ale mocniej 4/8
2.02 miało być 3x5 po 4:00 ale już na rozgrzewce biegnąc po 5:00 miałem tętno 150, wiedziałem, że się nie da... ale spróbowałem. Zrobiłem 4 km ... 3:52, 4:05, 4:12, 4:24 164/174/178/178 i kicha ... oddech był, siły nie było...
Wnioski? Szybko jeść i regenerować się :).
4.02. 13,5 km 6:41 HR 125
5.02 12km po 5:00 151
7.02 4x1 km po 3:50 p4:10, biegło mi się luźno i spokojnie HR 157/160/162/164 ale był śnieg i zimno
9.02 9 km po 5:22 HR 140
11.02 9 km 5:57 Hr 138
12.02 Dycha w Gdyni, cel był 41 minut, no nic jeszcze na 5 km było spoko ale potem coraz wolniej, jak zobaczyłem metę i czas 41... to przed  metą około 50 metrów się przeszedłem a co :). Real czas bym wydłubał około 41:20, średni HR 169, jeden z najniższych jaki  miałem do tej pory podczas biegania 10 km, siły brakło :). a maks 179 :).
Kiedyś biegałem maraton ze średnim 175 :).
13.02. 13 km po 5:34 HR 140
16.02 4x2km 3:50-159/3:51-167/3:54-171/3:58-171 jak widać końcówka mocno zmęczona.
18.02 mocny trenażer z naciskiem na siłę 1:25 19,3km 129 + 13,5 km biegu 6:05 127
19.02 12km po 4:52 147 hr HR cieszy jak skurczybyk! + 1h na rowerze spokojnie 111HR
21.02 12km po 5:00 hr 144!!! + mocno ciągły rower 50min
23.02 3km po 4:11/154 p3 min 2km 4:01/164 2km p3 4:04/165 p3 i 5x1km 3:59/163, 4:05/162 3:58/163 3:57/164 -końcówka równym tętnie.

a 20.02 był basen 42:44 całe 1375.....
25.02 13 km po 6:04 HR 122 nudno...
27.02 basen 44:17 1600 metrów jest progres!
oraz 10km po 4:20 HR 159 hm jest lepiej choć mam w głowie jeden trening z przed lat 12km po 4:12 z średnim HR 152
28.02. 13km po 4:51 HR 149 + 1h roweru HR 130
2.03. 15x400 p2:30 biegane w okolicy 3:30 strasznie nudny i trudny trening maks HR na 400 to 167
4.03 86 km roweru średni HR 125 maks 165 średnia prędkość 27,5
6.03. Basen 45 minut + 5km na maksa 20:21 HR 165 maks 179
7.03. 6x1km 3:40 p3:30 najwyższe średnie hr 162 maks 172
8.03 1h roweru trenażer 96 HR maks 109 4/8
09.03 14km po 5:23 Hr 138 maks 160 podbieg.
12.03 10 km 6:16 Hr 124
13:03 basen 40 minut moczeni tyłka
14:03 5x1 km po 4:10 ostatni po 3:34
17:03 8 km po 6:50 Hr 127
18:03 4,3 km po 5:56 Hr 144
19:03 Hm w 1:29:45 :).
Avatar użytkownika
PiotrS
 
Posty: 568
Dołączył(a): 10-11-2012, 21:58
Lokalizacja: 3city

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez pawelvod » 03-08-2018, 11:44

Zanosi się, że będzie pływanie w Gdyni;)
http://www.ironmangdynia.pl/pl/newsy/item/686-biala-flaga
Avatar użytkownika
pawelvod
 
Posty: 191
Dołączył(a): 15-11-2017, 09:15

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez pawelvod » 08-08-2018, 10:14

Tadam i po Gdyni.
Sam nie mogę się doczekać, żeby to opisać, bo może pozwoli mi to na chłodną analizę i spojrzenie na ten start nieco "z boku". Liczę też na konstruktywny opier... tudzież uwagi;)
Zacznę jednak od tradycyjnego opisu jednostek z tygodnia:
Czwartek:
rower - 60km nieco rozpędzanego tlenu w oreo. HR średnie 105, prędkość średnia 28km/h więc na prawdę regeneracyjnie i spokojnie.
basen - ostatnio standardowy dla mnie set 2x(4x100m, 2x200m, 1x400m) startowane co wielokrotność 2min. Średnie tempa w okolicach 1:35-1:40/100m, bezproblemowo, powiedziałbym dość luźno
Piątek:
bieg - 2km w tempie HM (weszły po 4:12) + 5 przebieżek 100m - lekko i przyjemnie. HRmax-158, więc bardzo delikanie i bez spinki
Sobota:
rower - proponowany przez TR Truuli-1. 2x3min FTP + 2x min. beztlenu. Uważam, że to błąd z tym treningiem. Może mając 20 lat byłbym w stanie przerobić to w dobę. Następnym razem ostatnie "takie cuś" przerzucę na piątek, a w sobotę co najwyżej 30min. luźnego pedałowania z kilkoma 30sek. żywszymi odcinkami. Takie dotlenienie, a nie spalenie mięśni.
Niedziela:

70.3 IM GDYNIA
Do Gdyni zjechałem w sobotę około 16. Biura zawodów, obklejanie roweru,obchodzenie stref zmian, itd.. Zeszło się do 22. Trochę za późno. Nastawiając się na optymalizację wyniku widzę, że przydało by się być w piątek, albo przynajmniej z rana w sobotę. Pisze o tym dlatego (wyartykułuję to chyba tutaj po raz pierwszy), że na przyszły rok coraz poważniej chodzi mi po głowie pełny IM. Wiem więc teraz, że powinienem się zjawić w miejscu startu zdecydowanie w piątek przed zawodami.
Z rana w niedzielę niby ok, ale nogi nie tak super wypoczęte jak powinny być i do jakich przywykłem przed każdym startem do którego tapperuje. Trochę to pewnie wina poprzedniego popołudnia i porannego treningu rowerowego. Absolutnie jednak bez zakwasów i tragedii.
Po śniadaniu szybko do strefy zmian, pompowanie kół, napełnianie bidonu, ostatni spacer szlakiem T1 i T2 i na plażę w miejsce startu. Tutaj pierwszy zonk... Brak WC. Trucht do strefy finishera i z powrotem. Cała zabawa kosztowała mnie brak rozgrzewki w wodzie. Ustawiłem się w strefie >32:59. Wraz z uplywającym do startu czasem, co chwila ktoś ze słowami: "przepraszam, przepraszam" przeciskał się do przodu, a ja zostawałem coraz bardziej na tyłach strefy. Piszę o tym, bo to drugi, po braku rozgrzewki błąd tego dnia jaki popełniłem. Muszę być bardziej agresywny jeśli chodzi o zajmowanie miejsc w strefie. Szykowałem się na pływanie <30min. i było to z grubym zapasem kalkulowane. Dzień wcześniej nie załapałem się na odprawę, więc wysłucham opowiadań spikera o bojach czerwonych na których nawracamy, ale ni chu chu zza tłumu ich nie widzę. Przy rolling starcie też niestety też ich nie dostrzegam. Widzę natomiast stojące żółte (inne niż wszystkie) boje i domyślam się, że to pewnie o nie chodzi i na nich zawracamy. Startujemy. Kilka delfinków i ognia. Od razu trafiam na nogi wystartowanej 10sek. wcześniej grupy. Schodzę na lewą i staram się wyprzedzć. Niestety osoba wyprzedzana zaczyna ciąć w lewą do tego stopnia, że boję do której nawigujemy widzę po jego prawej stronie... Zwalniam, zaczynam opływać od prawej. Tutaj też nic, bo osoba przede mną też zmienia kurs na prawy. Różnice w prędkości w pływaniu mamy pewnie 5-10sek/100m. Nie chcę się zakwaszać więc spokojnie w nogach czekam do pierwszej boi. Po niej zabawa w slalom zaczyna się od nowa. Ja do lewej, on do lewej, ja do prawej, on do prawej. Teraz wiem, że trzeba było pójść na prawą, jakieś 10-15m od linii boi i przepłynąć ten 1km w głąb morza w swoim tempie. Niestety w ferworze walki nie było to takie oczywiste. Wiedziałem jedno... Na 200-300m nic nie zyskam sprintem wyprzedzając jedną osobę. Powoli jednak przesunąłem się przed jegomościa. Następna boja i następna nowość dla mnie... Żabkarz... Myślę sobie łatwo pójdzie;) Nic jednak bardziej mylnego. Był to żabkarz nawigator, który pomiędzy żabkami włączał sprint kraulowy. Czyli 3-4 ruchy żabką i 20 młynków kraulem pełną parą. Spróbujcie wyprzedzić takiego pływaka... Niemniej po 300-400m udało się. Cały czas pilnowałem, żeby płynąc spokojnie i niepotrzebnie nie wydatkować energii. Nie było w tym płynięciu absolutnie ani jednej chwili mojego przelotowego tempa. Rwanie, zmiana kierunków i prędkości. Płynąłem sobie przed żabkarzem i pojawiła się przed moimi oczami czerwona boja... Woow, czyli jednak spiker nie był daltonistą. Nawrót i problem z boczną falą. Chwila przyzwyczajenia i ognia. Dopłynąłem do grupy pięciu osób chwilę przed drugą boją. W sam raz, żeby nie zdążyć ich opłynąć. Znowu więc obniżenie tempa i spokojnie w grupie do nawrotu. Oczywiście tempo nawrotu ślimacze. Po nawrocie kilka prób nawigacji, ale czerwonej boi nie widać. Fala i grupa osób przede mną. Widać natomiast stojącą żółtą dużą boję. Daję więc ognia na nią . Wyprzedzam łatwo grupę i cisnę. Dopływam do boi i szukam następnych. I tu kolejny zonk. Objawia mi się kilka żółtych i czerwona na końcu, ale wszystkie wykrzywione przez prąd wody z linii prostej w niezłego banana. Płynąc do żółtej stojącej nadrobiłem dobre 50m. Zmiana kursu i ognia. Przynajmniej pusto... Dopływam do czerwonej boi i nie zgadniecie... Żabkarz sprinter razem w grupie z mijaną wcześniej piątką. Zapora nie do przejścia, zwłaszcza, że całość płynie pewnie około 1:40-1:45, a ja chciałbym 1:35-1:40... To raptem długość ciała na 100m. Niemniej opływam powoli od prawej i wychodzę z wody przed wszystkimi z mojej pływackiej bandy. Klikam na LAP i... 32:51 i 1900m na liczniku. Co najmniej 3min. w plecy. Pozytyw taki, że nie byłem zmęczony mocniej niż na treningu z długim rozpływaniem... Choć nie wiem czy to pozytyw w tej sytuacji...
Nastrój po pływaniu bardziej treningowy niż startowy, więc i T1 na luzie. Dobrze, że nie serwowali kawy i pączka przy stoliku, bo pewnie bym przysiadł. T1-2:59 w nastroju spokoju i sielanki.
Na rowerze plan miałem jeden. Pojechać nieco spokojniej niż Elbląg, żeby nie było odcięcia na biegu. Trzymałem się więc tego i nie pozwalałem tętnu wyjść ponad 145. W Elblągu jechałem cały czas około 150-155. Tutaj średnie wyszło mi 143/min. W Elblągu 148/min. Odczucia z jazdy zgoła odmienne. W zasadzie nawet na podjazdach nie miałem momentu spięcia i pieczenia ud. Cały czas górny tlen, pilnowanie oreo, nawadnianie, odżywianie pod zegarek, cięcie zakrętów i inne pierdoły. Trasa bajkowa. Może nie płaska szybka, ale w cieniu, lasami, sporo serpentyn, i taktycznych elementów podjazdowo zjazdowych. Jakbym celował w jakieś bariery czasowe, to może szukałbym czegoś bardziej płaskiego na zaś, z kolei tutaj te niewielkie elementy techniczne fajnie odsiewają, moim zdaniem, mocarzy zwiftowych od tych co od czasu do czasu wybiorą się pojeździć na świeżym powietrzu. Na 80km czyli w Gdyni dopadła nas burza. Dobrze, że dopiero wtedy (już po najdłuższym zjeździe z którego 5km średnia wyszła mi 46km/h). Z opcji gleby, albo stracenia 2-3min. wybrałem tą drugą i zwolniłem. Kilka osób poszło natomiast pierwszą ścieżką i widziałem 3 widowiskowe szlify przy ewidentnie za dużych prędkościach w zakręcie. Tutaj znowu kłania się chyba szklarniowe podejście do naszego trenowania... Sam raz niespodziewanie przyblokowałem tylne koło wchodząc w zakręt i trajektoria z ciętej zmieniła mi się zdecydowanie na "dookulną". Po epizodzie jeszcze wolniej brałem kolejne zakręty kładąc na szali te 2-3min. i przedwczesne zakończenie zawodów. Prosi mieli super. Wystartowali dokładnie tak, że burza ich złapała tuż po T2, czyli bonusowe schłodzenie na biegu. Ja natomiast wbiegłem do T2 totalnie przemoczony i nieco wychłodzony. Czas 2:30:56. Dla jaj do worka T2 wrzuciłem sobie zapasowe skarpetki. Oczywiście postanowiłem z nich w tej sytuacji skorzystać. Nie było to planowane, więc i skarpetki były "na lewą stronę". Dodatkowe 30sek. na przewracanie i nauczka na przyszłość. Nawet jak coś robisz dla jaj... rób to porządnie! T2-3:12. Z genialnych pomysłów na jakie wpadłem w T2 to... Po co mi czapeczka przeciwsłoneczna jak ciemne niebo i jeszcze pada deszcz. Na pierwszym zakręcie po T2 wyszło oczywiście słońce, a patelnia nie opuszczała mojej łysej, nieposmarowanej kremem z filtrem łepetyny do samego końca biegu...
Co do samego biegu, to spokojniejszy rower zdecydowanie wpłynął pozytywnie na bieganie. Mimo parnika tempo trzymałem 4:14-4:20 przez dwa i pół kółka. Później nieco siadła psychika i na dwa kilometry odpuściłem na 4:45. Pozbierałem się przed metą i czas biegu to 1:33:46. Zdecydowana poprawa w porównaniu z Elblągiem. Całość 4:43:49. Open:204, M40:29.
Wynik jak na pierwszy rok startów uważam, za całkiem OK. Znowu brak doświadczenia zdecydowanie wpłynął na całość. Jakbym pchał się do przodu przed startem i wystartował 2min. wcześniej to po pierwsze: dopłynąłbym pewnie 2-3min szybciej. Spowodowało by to dodatkowe 5min. później deszcz na trasie (szybszą jazdę) i dodatkowe 5min. chłodzenia na biegu (szybszy bieg). Może skarpetek bym nie musiał zmieniać (dodatkowa 1min.). Bzdet na początku i 5min. do urwania "za darmo".
Cały czas jednak się uczę i sporo doświadczenia z tego startu wyniosłem.
Ostatnio edytowano 08-08-2018, 10:23 przez pawelvod, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
pawelvod
 
Posty: 191
Dołączył(a): 15-11-2017, 09:15

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez MateuszP » 08-08-2018, 10:20

Super relacja. Gratulacje. Wnioski wyciągnięte więc poprawa pewna ;)
No niestety. Jak masz parcie na wynik to organizacja przed zawodami też musi być dopięta wzorowo :)

Wysłane z mojego Redmi 4X przy użyciu Tapatalka
M- 3:13'34-Wawa 2013
HM- 1:29'13- Żywiec 2015
Standard- 2:30'53-Rawa Maz. 2015
Standard- 2:31'43-Pniewy 2015
http://www.wpfgrotterdam2021.com
Avatar użytkownika
MateuszP
 
Posty: 4719
Dołączył(a): 28-10-2013, 11:39
Lokalizacja: Radomsko

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez PiotrS » 08-08-2018, 10:28

Super wynik! Gratulacje.
Ja nie wiem jak szybko można tak pojechać na tętnie 145! no ale to potem oddaje na biegu.
Avatar użytkownika
PiotrS
 
Posty: 568
Dołączył(a): 10-11-2012, 21:58
Lokalizacja: 3city

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez Ariel » 08-08-2018, 10:30

Gratulacje
masz możliwości, jak utrzymasz rygor treningu to spokojnie możesz zacząć "mieszać" nawet w stawkach w grupie na imprezach
oby tak dalej !
Avatar użytkownika
Ariel
 
Posty: 1172
Dołączył(a): 04-06-2014, 12:28
Lokalizacja: Warszawa

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez weekendowy » 08-08-2018, 10:47

Gratulacje!!!!!!! Jak się czyta Twoją relacje mam wrażenie, że zawody zrobione zachowawczo .... masz mega potencjał na zrobienie zamieszania w AG!!! BRAWO!!! :ymcowboy:
Avatar użytkownika
weekendowy
 
Posty: 1341
Dołączył(a): 27-04-2016, 12:55
Lokalizacja: Słupsk

Re: polecamy

Postprzez xTri pro

Avatar użytkownika
xTRI.pl Pro
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Dzienniki triathlonowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron