kalendarz triathlon

[dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

W tym dziale znajdziesz dzienniki treningowe forumowiczów. Jeżeli chcesz założyć własny dziennik, przeczytaj temat z zasadami wewnątrz tego działu.
Regulamin działu Chcesz prowadzić własny dziennik treningowy na forum xTRI.pl? Koniecznie przeczytaj ten artykuł

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez MateuszP » 18-06-2019, 11:04

To też prawda. Plus taki, że jednak na chwilę też się wyprostujesz.

Inną sprawą jest świadomy draft za motorem/quadem/samochodem. Miałem tak w w 2018r. z jednym rywalem. Niestety wtedy kary nie było.

Wysłane z mojego Redmi 4X przy użyciu Tapatalka
M- 3:13'34-Wawa 2013
HM- 1:29'13- Żywiec 2015
Standard- 2:30'53-Rawa Maz. 2015
Standard- 2:31'43-Pniewy 2015
http://www.wpfgrotterdam2021.com
Avatar użytkownika
MateuszP
 
Posty: 4720
Dołączył(a): 28-10-2013, 11:39
Lokalizacja: Radomsko

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez pawelvod » 19-06-2019, 10:06

https://maratomania.pl/maratony/230-ironman-5i50-warsaw-16-06-2019/photo-17506.html
Ten z przodu to ja... z karą za draft;)
To zdjęcie przedstawia naturalnie powstający ten rotujący się wagonik o którym pisałem.

https://maratomania.pl/maratony/230-ironman-5i50-warsaw-16-06-2019/photo-2168.html
a to jest ta odległość (i dokładnie to miejsce), za którą karę dostałem... Tylko perspektywa może być myląca przy takim zoomie, ale odległość między kołami zawodnika przede mną odniesiona do pasów obok już coś pokaże.
Avatar użytkownika
pawelvod
 
Posty: 193
Dołączył(a): 15-11-2017, 09:15

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez robertino » 19-06-2019, 11:28

https://maratomania.pl/maratony/230-ironman-5i50-warsaw-16-06-2019/photo-2168.html
a to jest ta odległość (i dokładnie to miejsce), za którą karę dostałem... Tylko perspektywa może być myląca przy takim zoomie, ale odległość między kołami zawodnika przede mną odniesiona do pasów obok już coś pokaże.[/quote]
hmm, trochę dyskusyjne. Na zdjęciu nie wygląda jak byś draftował. Natomiast od przedniego koła Twojego do przedniego koła jego jest 6 pasków (suma czarnych i białych). Mogło być tak, że akurat załapałeś się w strefę draftu. Mi też się zdarza przy wyprzedzaniu - jak przyspieszam, to staram się skorzystać ile mogę. Choć akurat ja nie mam zbyt wielu okazji do wyprzedzania z racji szybkiego wyjścia z wody i bardzo przeciętnego roweru. Raczej zwykle mnie wyprzedzają jakieś konie, które mają słabsze pływanie :)
Avatar użytkownika
robertino
 
Posty: 1661
Dołączył(a): 01-08-2014, 15:50
Lokalizacja: Warszawa

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez Szajba » 20-06-2019, 10:54

Gratulacje :)
Widać że sumienne podejście do triathlonu przynosi wymierne rezultaty. Trening, regeneracja, dieta.
Nie to co u innych ( w domyśle, mła) :D
Avatar użytkownika
Szajba
 
Posty: 390
Dołączył(a): 20-11-2017, 14:25

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez pawelvod » 26-06-2019, 10:42

Start w Suszu za mną!!!
Jak prawie zawsze, coś tam wyszło, coś nie wyszło, więc uczucia po starcie mieszane i jest o czym pisać;), ale po kolei.
Przypomnę, że był to 3 start w ciągu czterech tygodni (dwie olimpijki i teraz 1/2IM). Miały to być mocne jednostki przygotowujące do Kalmar (od tego momentu jeszcze 8 tygodni do startu "A"). Zaplanowane było wszystko oprócz złamanego żebra i łatania treningów przez ostatnie 5 tygodni. Dalej śpię na jednym boku i od czasu upadku się nie rozciągałem, nie robiłem treningu uzupełniającego. Kichanie - koszmar. W trakcie pływania cały czas nie jestem w stanie zrobić nawrotów koziołkowych i boli przy sprintach. Z dnia na dzień jest coraz lepiej, a podczas zawodów w zasadzie ból nie przeszkadza (może tylko na rowerze, na stojąco nie jestem w stanie podjeżdżać), ale w głowie cały czas siedzi. Myślę jednak, że już bliżej niż dalej pełnej sprawności. Biorę więc to co mam i nie marudzę;)
W tygodniu przed zawodami musiałem połączyć regenerację po olimpijce, tappering przed Suszem i jakieś tam budowanie formy. Zadanie z założenia niemożliwe, więc w drodze kompromisu tydzień upłynął pod znakiem dość krótkich, a intensywnych jednostek (takie pobudzenie przedstartowe).
Tak to przyszedł dzień zawodów. Z planowanej pochmurnej pogody i chłodu... nici. Pełna patelnia i 25-30C.
pływanie:
300 osób na starcie i start wspólny. Konieczność sprintu na początku i ryzyko dostania kopniaka w żebro nie napawały optymizmem. Na szczęście strefa startu bardzo szeroka, więc ustawiłem się względnie z boku. Na początku, jak zawsze w takim przypadku mocna kadencja, wyprzedzanie wolniejszych i szukanie pozycji. Po około 200m wszystko się unormowało i mogłem wrócić do swojego rytmu pływania. Mam takie spostrzeżenie, że paradoksalnie po okresie pralki we wspólnym starcie następuje względny spokój. Wszyscy przede mną płyną szybciej, za mną wolniej i można złapać fajny rytm. W rolling starcie zawsze ktoś ustawi się zbyt optymistycznie i co chwila jest konieczność wyprzedzania, szarpania, zmian kursu, omijania itd. Jedyny minus to sytuacja w której zaczynasz jakby maraton od 500m sprintu. Energetycznie - słabo.
Wracając do pływania. Szło fajnie, swoim rytmem. Boje jaskrawe i wielkie, woda niepofalowana. Ludzi przede mną mało. Nawigacja łatwa. Prawa pętla, a ja oddycham na prawą więc dodatkowy bonus. Co do domierzenia trasy, to ciężko powiedzieć, bo GPS w wodzie działa jak działa. W trackingu, linia startu nie pokrywała się z linią mety, tak jakby zegarek nie od początku złapał GPS. W każdym bądź razie czas 29:01 (30/300 open) i namierzone 1740m. Pływanie na progu z dużym zapasem. Spokojnie 15-20min. w tym tempie bym dorzucił, ale takie było założenie, żeby nie wyjść z wody wyplutym 20sek. szybciej. Wynik ten daje jednocześnie przy powrocie do regularnego pływania szansę na złamanie 1h w nadchodzącym pełnym, a to jest prawdziwy cel na ten sezon.
T1
Sama zmiana OK. Po wskoczeniu na rower strzeliły mi gumki zanim stopy włożyłem w buty. Sporo kombinowania i pewnie kilkanaście sekund w plecy. Wnioski - żadne. Zbyt dużo razy wszystko wyszło super i trochę "na luzaka" tym razem podszedłem do sprawy. Przy następnym podejściu - Focus - i będzie git.
Rower:
Fajna trasa. Pofałdowana, co sprawiało, że łatwo można było zgubić ew. ogony. Gdzieś po zawodach słyszałem, że trochę draftu i kar było, ale wokół mnie co najwyżej "legalny" semidraft przez kilkaset metrów. Przy 45km pętli i wspólnym starcie grupa była względnie ustawiona po pływaniu i tasowania niewielkie. Ja wyprzedziłem kilkanaście osób, mnie wyprzedziło kilka. Napisze o największym zonku organizacyjno strategicznym. Na pierwszej pętli doszedłem 5 osób jadących co 10-30m. Trochę podkręciłem obroty i w ciągu 5km przesunąłem się na czoło w.w. grupy. Gdy już ustabilizowałem tętno i zacząłem odjeżdżać na skrzyżowaniu (które przejeżdżałem na wprost) w momencie mijania Pana z obsługi siedzącego na krzesełku z jego ust rozległ się gwizdek, a potem "nie w tą stronę!!!". Po heblach. Prędkość 0. Nawrotka i rozpędzanie od początku. W międzyczasie wypracowana przewaga w łep. Wróciłem gdzieś na 3 pozycji, ale po chwili na skutek szarpnięcia i zapieku wylądowałem na końcu grupy. Cała praca od początku, znowu na czele i... za 10km to samo. Tym razem "grupa za mną była już rozjechana i wyprzedziło mnie dwie osoby, których już do końca zawodów nie złapałem. Na drugiej pętli w miejscu "pomyłek" stał - na pierwszej - wóz strażacki, a na drugiej taśmy wyraźnie pokazujące kierunek jazdy. Ciężko oszacować ile czasu zabiera wyhamowanie do zera, nawrotka i rozpędzanie, ale straty są zarówno bezpośrednie jak i poprzez zakwaszenie do którego zdecydowanie dwukrotnie doprowadziłem. Widać, że nie są to pomijalne elementy chociażby po zawodnikach których doszedłem i zwiększałem dystans, a finalnie uciekli mi. Tak to jest jechać na pozycji w której na horyzoncie nie masz nikogo przed sobą. Cała reszta trasy bez przygód. Doping - SUPER, punkty odżywiania, wzorowe. Aż się kończyć nie chciało;). Czas roweru 2:21:46. (26/280). Tu zaczyna się moje rozmyślanie. Waty od zeszłego roku poszły o 70 w górę, a czas w porównaniu z Elblągiem tylko 2min. lepszy. Elbląg był płaski jak stół (z 4 nawrotami). Tutaj pomyłki zabrały nieco, ale czy nie jest to za mała różnica...? Mam wiele teorii, ale przewodnią jest myśl, że za bardzo poszedłem w uagresywnienie pozycji i nie jestem w stanie wkładać mocy w pedały. Najbliższe tygodnie upłynął na sprawdzaniu tej koncepcji. Za 5 tygodni start w Elblągu, więc będzie można bardziej bezpośrednio porównać wyniki.
T2:
W Warszawie przez specyficzny układ końca trasy rowerowej do strefy T2 wbiegłem w butach rowerowych. Tam to się sprawdziło, więc postanowiłem przetestować taką strategię... Tym razem widzę jednak więcej minusów. Dobieg z rowerem dużo dłuższy i więcej straciłem niż zyskałem, ale to jakieś tam sekundy i wnioski na przyszłość. Poza tym bez przygód.
Bieg:
Szybkie obliczenia i wniosek, że przy domierzonej trasie i czasie półmaratonu 1:35, pęknie 4:30 w 1/2 IM. Tak ustawiam sobie tempomat. Pierwszy km z toytoyem wchodzi w 4:45, następne po 4:20-4:25 więc wszystko zgodnie z planem. Nogi pracują lekko, oddech w normie, HR od 150 powoli (zgodnie z planem) dryfuje w górę o 1-2 na km. Punkty nawadniania znowu wzorowe, woda, izotonik, lód (wszystkiego pod dostatkiem). Dodatkowo po drodze sporo miejsc gdzie można się polać wodą zarówno tych zabezpieczonych przez organizatora, jak i tych samozwańczych. Duże brawa za zaangażowanie kibiców na trasie i wzorową atmosferę. Po 15km kolejne obliczenia i generalnie wychodzi mi, że biegnąc po 4:30 złamię 4:30;). Jako, że kilometrówki wchodzą po około 4:20 zastanawiam się już ile minut zapasu będzie. Nagle jednak myśl: "Co ja napiszę na forum o tak bezpłciowym biegu;)". Więc jak na zamówienie pojawia się BOMBA... totalny zjazd. Dla zobrazowania tętno z biegu:
Screenshot_20190624-084924_Connect.jpg

Chyba czas zgonu nie wymaga wskazywania;)
Tempo spadło do 5:30-6:00. Na podbiegu przeszedłem do marszu, ale szybko wróciłem do truchtu, bo za kilka sekund wyłączyło by mi bieganie w ogóle i maszerowałbym ostatnie kilometry do mety. Zziajany nie byłem, głodu nie czułem, mięśnie też dawały radę... Po prostu wyłączyło mi bieganie. To jakbym głową musiał generować każdy krok z osobna. Brak automatyzmu. Jak się skupiłem nad każdym krokiem, to byłem w stanie przez chwilę przyspieszyć, ale jak tylko przestawałem myśleć: "prawa, lewa" z automatu wracałem do 5:30-6:00. To tak, jakby każdy oddech trzeba było brać przy użyciu świadomości poruszania mięśniami oddechowymi. Na chwilę, nic trudnego, ale na dłuższą metę nie do utrzymania, zwłaszcza, że w czwartej godzinie zawodów głowa za świeża też nie jest. Przyczyn w.w. może być kilka: oczywiście energetyczna, ale wydaje mi się, że jadłem sporo. Na samym biegu byłem już po 2 żelach. W trakcie roweru około 8 sztuk, więc powinno być OK. Za mocne tempo... tętna i samopoczucie z początku nie wskazuje na to. Koncepcje mam dwie: temperatura lub brak długich treningów w ciągu ostatnich 5 tygodni (przez kontuzje). Która z wersji by to nie była, najbliższe tygodnie upłynął pod znakiem długich wybiegań, a pogoda zadba o adaptacje do temperatur;). Czasu do Kalmar jeszcze trochę jest i spokojnie powinienem zdążyć wydłużyć bieg do dystansu maratońskiego. Wracając jednak do Susza... Dobiegłem tak sobie w 1:37:57. (81/250).
Czas całkowity: 1:32:44 (35/250) M40 -10
Patrząc na sam czas... względnie OK. Patrząc na to co wydarzyło się na trasie biegowej i potencjał do poprawy... w Elblągu może być duuużo lepiej.
Patrząc na zajęte miejsce... lipa. Niemniej koledzy którzy na olimpijce byli względnie blisko mnie tutaj byli dalej, więc chyba poziom wysoki, a nie ja taki słaby.
Wracamy do pracy. Nadchodzące 5 tygodni wg rospisek będą najcięższymi treningowo ever… Co z tego wyniknie przekonamy się w Elblągu. Do tego startu podejdę z pełnego treningu i bez tapperingu. Po Elblągu jeszcze kilka mocnych jednostek (tydzień), chyba że czułbym się zajechany, a potem 2 tygodnie tapperingu i Kalmar.
Zobaczymy, może coś skrobnę przed startem. Jak nie to będzie relacja z Elbląga.
Plan minimum to nowa życiówka <4:30. Planu maksimum nie ma, ale pod skórą liczę na kilka minut szybciej.
Avatar użytkownika
pawelvod
 
Posty: 193
Dołączył(a): 15-11-2017, 09:15

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez Kik_81 » 26-06-2019, 10:59

Odżywianie?
Pozdrawiam Krzysiek
Avatar użytkownika
Kik_81
 
Posty: 1145
Dołączył(a): 23-01-2015, 15:39
Lokalizacja: Dąbrowa k/Poznania

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez RafałM » 26-06-2019, 11:16

Gratulacje startu, wyniku. Ogólnie Susz był mocno obsadzony. Miejsce przed tobą w M40 był Marcos.Nie wiem czy miałeś s okazję poznać. Do tego (chyba gdzieś to pisałeś) strasznie podniósł się poziom i to "starszyzny". Co do twojej "bomby" to skłaniał bym się do teorii niedotrenowania, zbyt krótkich wybiegań lub za mocnego roweru.
10km - 38:46
Półmaraton - 1:24.15
1/2 IM Sieraków 4:36.28
Olimpijka No Draft Skarżysko Kamienna 2:15
Triathlon Polska - 10:36h
Avatar użytkownika
RafałM
 
Posty: 1059
Dołączył(a): 30-10-2013, 14:39

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez kajet » 26-06-2019, 11:51

Kik_81 napisał(a):Odżywianie?


Po 10 żelach bomba? Fakt, że nie był to Kruszony żel ;)
"People tend to break and don't want the pain anymore. He ([Sanders]) just seems to fucking enjoy it" - S. Kienle
https://enduhub.com/pl/kajet/
Avatar użytkownika
kajet
 
Posty: 2498
Dołączył(a): 02-10-2014, 09:51

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez robertino » 26-06-2019, 15:29

jak zwykle relacja pełna szczegółów :) fajnie, że znajdujesz czas się podzielić wrażeniami.
Pływania i roweru można gratulować śmiało myślę. Nawet mimo pomyłki na trasie rowerowej ukręciłeś średnią na poziomie 38km/h. Czy rower był zajechany? chyba nie, bo do 16km byś nie dobiegł raczej. Trudno mówić z czego bomba, raczej nie z braku jedzenia. 10 żeli to tak rzekłbym w sam raz jak na pływanie + rower + 16km biegu - wychodzi jeden na niespełna pół godziny.
Mogła temperatura to spowodować. Na pewno w Szwecji tak gorąco nie będzie ;)

i dziwię się, że jeszcze nikt Ci nie zaproponował kupna pomiaru mocy, co niniejszym czynię =)) =))
Avatar użytkownika
robertino
 
Posty: 1661
Dołączył(a): 01-08-2014, 15:50
Lokalizacja: Warszawa

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez pawelvod » 26-06-2019, 16:20

i dziwię się, że jeszcze nikt Ci nie zaproponował kupna pomiaru mocy, co niniejszym czynię

Dojrzewam... Dojrzewam;)
Co do za mocnego roweru, to raczej nie, bo inaczej wtedy to wygląda. Od początku ciężko się wkręcić w dobre tempo. Tutaj odcięcie było zbyt gwałtowne. Klasyczna ściana maratońska. Tyle, że było to po ponad 4h wysiłku. Z fizjologicznego punktu widzenia, dawno z glikogenu przeszedłem już na tłuszcze jako paliwo... Może jednak upał i przegrzany procesor... Na pewno niezależnie od przyczyny, samo doznanie takiej "przyjemności" jest treningiem i organizm postara się następnym razem bardziej (zajdzie adaptacja). Dodatkowo szukanie ponownej ściany, czyli długie zakładki (takie ponad 4h sumarycznie) powinny sprawić, że prawdopodobieństwo następnego zjazdu będzie mniejsze. Teraz mam tego sporo w planie, więc wszystko okaże się w następnym starcie.
Avatar użytkownika
pawelvod
 
Posty: 193
Dołączył(a): 15-11-2017, 09:15

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez PiotrS » 27-06-2019, 07:50

pawelvod napisał(a):[url]
https://maratomania.pl/maratony/230-ironman-5i50-warsaw-16-06-2019/photo-2168.html
a to jest ta odległość (i dokładnie to miejsce), za którą karę dostałem... Tylko perspektywa może być myląca przy takim zoomie, ale odległość między kołami zawodnika przede mną odniesiona do pasów obok już coś pokaże.


Linie krawędziowe te na poboczu według dzisiejszych zasad.
(jeśli to linie, po lewej stronie zdjęcia są liniami krawędziowymi)
Rozró¿nia siê nastêpuj¹ce odmiany linii krawêdziowych:
– P-7a „linia krawêdziowa - przerywana szeroka”,
– P-7c „linia krawêdziowa - przerywana w¹ska”,
Linie P-7a i P-7b o szerokoœci 0,24 m stosuje siê na:
– autostradach i drogach ekspresowych,
– na drogach posiadaj¹cych twarde pobocze lub opaskê,
– na drogach z numerem szlaku miêdzynarodowego,
– na drogach dwujezdniowych.

Jeśli te linie na poboczy są tym liniami co powyżej to był to ewidentny draft.
Linie te mają długość 1 metra a odstęp miedzy nimi to 1 metr, Ja widzę pomiędzy przednim kołem kolegi a Twoim przednim kołem
3 odstępy i 3 linie a to oznacza odległość 6 metrów minus długość roweru. Wtedy kara jest zasłużona.
Aby mieć pewność trzeba tam podjechać i zmierzyć długość lini i długość odstępu.
Avatar użytkownika
PiotrS
 
Posty: 575
Dołączył(a): 10-11-2012, 21:58
Lokalizacja: 3city

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez pawelvod » 27-06-2019, 11:04

Nic to nie zmieni. Jechałem tamtędy ostatnio i nawet dla ciekawości patrzyłem ma te linie. Przerwa ma mniej więciej długość samochodu (2,5-3m), a linia jest nieco krótsza (około 2m). To nie linia krawędziowa, tylko międz pasami.
Wg katalogu odstęp między punktami styku w moim rowerze to 984mm
https://maratomania.pl/maratony/230-ironman-5i50-warsaw-16-06-2019/photo-2171.html
Jak ma sie to długości linii widać na powyższym zdjęciu.
Nie chodzi mi jednak o tą konkretną sytuację, a o zasadę.
Mamy 21 wiek i urządzenia rejestrujące, mierzące są tanie jak barszcz, a tymczasem rok ciężkich przygotowań i walkę o podium zarówno Tobie jak i mi może zniszczyć sędzia, który podjeżdża i mówi: "był draft" i tyle. Brak jakiejkolwiek możliwości weryfikacji. To tak jak policjant który zatrzymywałby za prędkość "na oko". Chodzi o zły system, a mój przypadek olać. Było, minęło.
Avatar użytkownika
pawelvod
 
Posty: 193
Dołączył(a): 15-11-2017, 09:15

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez PiotrS » 28-06-2019, 09:38

Paweł zgadzam się z Tobą że sędzia może zniszczyć występ.
Ja jednak nie dyskutuję z sędziami.
Popiszę nieco więcej bo od czasu gdy jeden sędzia opowiedział mi co mówił organizator na odprawie z sędziami, przestałem wierzyć w uczciwe sędziowania, i nie myślę tu o nadgorliwości, tylko braku porządnego sędziowania. Ano dostali info na odprawie, iż kara to ostateczność i raczej nie należy jej stosować a sędziowie mają gwizdać i rozganiać grupy. Nikt nic nie powiedział bo organizator płaci za sędziowania. Dodam, że była to impreza z bardzo znanym znaczkiem.

Przestałem też zwracać uwagę zawodnikom. Jako, że słabo pływam, to mam przegląd. I napiszę jest dramat od 10% do 70%-80% stawki na rowerze. Nie ma przestrzegania zasad. Dlatego teraz jadę i omijam futrzaków. Odnośnie czołówki widzę (jak są pętle), że jak nie ma sędziego to wiozą się i ze względu na porównywalny poziom nie wyprzedzają. Zresztą mało mnie to interesuje już teraz.
Czasem popatrzę sobie na moich "rywali", którzy próbują startować w czasówkach na 10 czy też 20 km i okazuje się, że nie są w stanie wygenerować takich średnich jak podczas zawodów w TRI, zdarza się to też niektórym zawodnikom, którzy zajmują wysokie miejsca.
Pewnie myślą, że skoro podczas zawodów TRI są w stanie pojechać 45 km ze średnią 42, no to przecież w takich zawodach na 10 czy też 20 km bez problemu pojadą lepiej. No i zonk. Bo okazuje się, że jazda TT to nie jest jazda w TRI, no i wcześniej nikt się nie rozgrzał w wodzie :) (sarkazm). Nawet gdzieś wrzucałem konkretne nazwiska.
W moim przypadku na TT na 10 km jadę najszybciej, 1/8 jadę wolniej ale mam lepszy czas niż w 1/4 i wydaje mi się to normalne.
Wielu ale to wielu kolegów ma inaczej.
To My jesteśmy odpowiedzialni za to jak wygląda sytuacja i ciśnienie na wynik. Szczególnie po 40. Takie moje obserwacje.
Avatar użytkownika
PiotrS
 
Posty: 575
Dołączył(a): 10-11-2012, 21:58
Lokalizacja: 3city

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez Marcos » 28-06-2019, 17:07

RafałM napisał(a):Gratulacje startu, wyniku. Ogólnie Susz był mocno obsadzony. Miejsce przed tobą w M40 był Marcos.Nie wiem czy miałeś s okazję poznać. Do tego (chyba gdzieś to pisałeś) strasznie podniósł się poziom i to "starszyzny". Co do twojej "bomby" to skłaniał bym się do teorii niedotrenowania, zbyt krótkich wybiegań lub za mocnego roweru.


Też gratuluję wyniku. Pewnie minąłem Cię gdzieś na początku ostatniego kółka. Poziom w kategorii M-40 to jakieś szaleństwo. Tak zerkałem do kategorii M-40 od kilku lat i wydawało się że 4:30:00 bez problemu będzie dawalo podium! W tym roku w Suszu 3 miejsce w M-40 to 4:16, a szóste 4:19! Parę lat temu z takimi czasami było się na podium Open, a w 2014 Michał Siejakowski wygrał Susz z wynikiem 4:15!
1/2 2012 -6:19:24
1/2 2013 -5:15:55
1/2 2014 -5:06:15
1/2 2015 -4:47:57
1/2 2016 -4:37:21
1/2 2017 -4:29:59
1/2 2018 -4:34:14
1/2 2019 -4:27:54
Avatar użytkownika
Marcos
 
Posty: 746
Dołączył(a): 30-07-2012, 19:43
Lokalizacja: Katowice

Re: [dziennik treningowy] Paweł mocny debiut

Postprzez kajet » 28-06-2019, 18:20

Jak to jest w ogóle możliwe?

Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
"People tend to break and don't want the pain anymore. He ([Sanders]) just seems to fucking enjoy it" - S. Kienle
https://enduhub.com/pl/kajet/
Avatar użytkownika
kajet
 
Posty: 2498
Dołączył(a): 02-10-2014, 09:51

Re: polecamy

Postprzez xTri pro

Avatar użytkownika
xTRI.pl Pro
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Dzienniki triathlonowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości