kalendarz triathlon

[Dziennik treningowy] Batri - powoli do debiutu

W tym dziale znajdziesz dzienniki treningowe forumowiczów. Jeżeli chcesz założyć własny dziennik, przeczytaj temat z zasadami wewnątrz tego działu.
Regulamin działu Chcesz prowadzić własny dziennik treningowy na forum xTRI.pl? Koniecznie przeczytaj ten artykuł

Re: [Dziennik treningowy] Batri - powoli do debiutu

Postprzez batri » 18-06-2018, 11:24

qbs napisał(a):jak pudło w debiucie nie jest z przytupem to już nie wiem co jest :D
pięknie, gratulacje!

Dzięki!
w sumie to nie wiem, więc niechaj będzie przytup. Ale tupać dopiero mam zamiar zacząć :D
Strasznie dużo pracy mnie jeszcze czeka, prawdziwą walkę ze sobą oszczędzę sobie na Gdynie :))
Avatar użytkownika
batri
 
Posty: 39
Dołączył(a): 11-01-2018, 22:22

Re: [Dziennik treningowy] Batri - powoli do debiutu

Postprzez weekendowy » 18-06-2018, 11:28

Fajny wynik!! Gratulacje!!!....teraz wiesz z czym to się je :D i odpalisz wrotki na następnych zawodach!!!!
Avatar użytkownika
weekendowy
 
Posty: 1388
Dołączył(a): 27-04-2016, 12:55
Lokalizacja: Słupsk

Re: [Dziennik treningowy] Batri - powoli do debiutu

Postprzez MateuszP » 18-06-2018, 11:49

Gratulacje ;)

Wysłane z mojego Redmi 4X przy użyciu Tapatalka
M- 3:13'34-Wawa 2013
HM- 1:29'13- Żywiec 2015
Standard- 2:30'53-Rawa Maz. 2015
Standard- 2:31'43-Pniewy 2015
http://www.wpfgrotterdam2021.com
Avatar użytkownika
MateuszP
 
Posty: 4721
Dołączył(a): 28-10-2013, 11:39
Lokalizacja: Radomsko

Re: [Dziennik treningowy] Batri - powoli do debiutu

Postprzez batri » 18-06-2018, 11:50

Szybka relacja z wczoraj
Pływanie:
przy zakładaniu zadarłem w pośpiechu piankę[minut ciszy]. Start wspólny to jest jakaś patologia! Nie mogłem się przepchnąć na pierwszą linię, więc znalazłem kawałek miejsca w drugiej. Start, o dziwo w tym chaosie czuje się dobrze... a raczej czułbym się jakbym nie musiał walczyć z Trzema osobami przede mną które płynęły dosłownie za rączki. Jakiś 200m potrzebowałem żeby się przez nich przecisnąć i lecieć dalej - tam też sporo czasu straciłem. Potem dogoniłem pojedyńczego samotnika z którym płynąłem ramie w ramie. Nie było co łapać nóg bo był za wolny.. Nawrót, czuje że strasznie osłabłem, w sumie nie wiem czemu a to dopiero połowa. Wtedy pojawiła się myśl, że kocham pływać ale nienawidzę triathlonu :D . Druga boja i w męczarniach powrót do trapu. Widzę jeszcze tą najszybszą grupę której nie złapałem na początku i plan na pływanie poszedł się walić. Do tego nie idzie mi nawigowanie na tej banalnej trasie na powrocie i prawie nie zmieśiłem się pod mostem. gram paniki i kawałek żabą - kolejna strata. Ostatecznie wyszło 15:47 - liczyłem na zejście poniżej 14.. może nawet apetyt na 13.30 miałem, ale wszystko ułożyło się nie po mojej myśli...

T1 tutaj też cyrk. Nie zdążyłem odpiąć pianki. rower miałem tuż przy wyjściu z wody. Odpinałem ją dopiero przy rowerze i tutaj też pewnie trochę czasu poszło. bieg boso do belki i wskok na buty - to akurat mi wyszło, chociaż nie próbowałem wcześniej =)) 3:23 - na pewno strata przez pianke i długi dobieg z rowerem gdzie nie do końca jeszcze umiem go prowadzić

rower
tutaj za dużo się nie działo. Poszło dobrze. To co mogę sobie zarzucić to że za mało wypiłem i zjadłem 2 z 3 zaplanowanych żeli oraz drift na po pierwszej pętli, gdzie już czułem asfalt na twarzy, ale magicznym sposobem wróciłem do pionu. To co mnie wkurzyło strasznie do festiwal umyślnego draftingu.. No ludzie... ciśnie grupa w strojach głównie jednego teamu i szczęśliwi... Cała trasa minęła szybko i sprawnie - 1h:20 - jak na człowieka jeżdżącego półtora miesiąca na rowerze to jestem zadowolony.

t2
znowu miałem najdalej z tym rowerem... :-w trawało to wieki - tutaj też w ostatniech chwili łapsnąłem zwykłą bawełnianą czapkę która leżała w moim koszyku - rano została. Jak się okazało uratowała mi życie na biegu :d 2:58 - oj za wolno ale po czapkę się wróciłem.

bieg
Tutaj za dużo powiedzieć się nie da. Miało być mocno, wyszło jak wyszło. Strasznie gorąco, zbawcze dwie kurtyny i lód. Od 7km wróciła mi jako taka wola walki i szarpnąłem się z 5:20 na 4:20-4:30, ale tylko dlatego że już bardzo chciałem to skończyć. Hr max 210 :| tak więc tego no... Na mecie fajny medalion do kolekcji i energol. Po 15 minutach chciałem zaczynać od nowa =)) 51:24 - więcej niż chciałem, ale to na pewno najtrudniejszych bieg w moim życiu - tak jeszcze nie cierpiałem L-)

Z ciekawości zostałem na dekoracje wiedząc że jestem w top 4 w kategorii. przez chwile nawet 3ci ale jakieś zamieszanie z tymi wynikami było. Chłopaki z Top3 open nie byli liczeni już w M18-24 więc ku mojemu zdziwieniu wskoczyłem na 2 miejsce w kategorii zaliczając chyba najciekawszy start życia - a sporo się nastartowałem swego czasu na basenach. Do zwycięzcy kategorii straciłem raptem niecałe 3min mając mocniejsze pływanie i bieg - rower zadecydował i tutaj czeka mnie najwięcej pracy w dalszym ciagu.
Avatar użytkownika
batri
 
Posty: 39
Dołączył(a): 11-01-2018, 22:22

Re: [Dziennik treningowy] Batri - powoli do debiutu

Postprzez robertino » 18-06-2018, 13:58

brawo! rower i bieg musisz doszlifować, ale generalnie bardzo przyzwoicie


Sent from my iPhone using Tapatalk Pro
Avatar użytkownika
robertino
 
Posty: 1681
Dołączył(a): 01-08-2014, 15:50
Lokalizacja: Warszawa

Re: [Dziennik treningowy] Batri - powoli do debiutu

Postprzez batri » 17-07-2018, 09:22

Także tego.. no... trochę mnie nie było...
Końcówka czerwca szła mocno i przyjemnie, czułem gaz w nogach i siłe na ostatnie tygodnie przygotowań. A tu jeb!
1 lipca po weselu żeby trochę się rozruszać poszedłem na 2h rozbiegu. Po 7km lekki dyskomfort w kostce zaczałem odczuwać więc zawróciłem do domu. Sumarycznie dyszka spokojnym tempem. nawet nie kostka co ścięgno 4cm nad stawem lekko odczuwałem więc po szybkiej konsultacji fizjo - przeciążona, tydzień luzu.. jakiś basen zrobiłem a w sobotę 90 km rozjazdu - nic nie boli więc chyba w porządku. W niedziele test nowych hok czyby ich nie wymieniać, po 800m schodzę z bieżni i już więcej nie mogę praktycnie chodzić. Kostka lekki obrzęk złapała więc i lód wszedł i maść. Teza schodzi już na stan zapalny. Kolejna wizyta u fizjo w poniedziałek, okazuje się że cała taśma jest tak pieruńsko spięta że szok, kolejny tydzień przerwy i kolejne godziny rozluźniania. Rozbiłem wszystko, tak luźnej nogi nie miałem od lat =)) a tu problem nie znika, wręcz zaczyna się nasilać więc wczoraj szybka reakcja, rtg w porządku ale diagnoza ortopedy rzecze - skręcenie stawu skokowego, a w gratisie stan zapalny prostowników stopy, które imo mnie nie bolą raczej... no kurła naprawdę.... ani źle nie stanąłem, ani nic :(( 4 dni do startu... próbuje sobie wytłumaczyć żeby odpuścić tą 1/4 i pozbierać się na gdynie może, ale z drugiej strony po 5 tygodniach totalnej przerwy to do gdynii nie ma po co jechać nawet. Słowem końcowym - dopadła mnie pierwsza sportowa depresja, a podobno sport to zdrowie! =)) Ktoś przerabiał ekspresową rehabilitacje w 4 dni? :D
Avatar użytkownika
batri
 
Posty: 39
Dołączył(a): 11-01-2018, 22:22

Re: [Dziennik treningowy] Batri - powoli do debiutu

Postprzez olesia » 17-07-2018, 09:28

O kurcze, współczuję. Do Gdyni prawie miesiąc, to może dasz radę.

Co do sport=zdrowie to masz rację:) Mnie non stop coś boli - po pływaniu lewy bark, po biegu lewe kolano. Jak nie boli to mam wyrzuty że za słabo trenowałam :)
Avatar użytkownika
olesia
 
Posty: 344
Dołączył(a): 23-11-2017, 13:05

Re: [Dziennik treningowy] Batri - powoli do debiutu

Postprzez batri » 17-07-2018, 11:06

No właśnie do Gdyni to już konkretnie mniej niż miesiąc :< JA to mam wyrzuty ze już dwa puste tygodnie zaliczyłem - a podobno wakacje to idealny czas na długie treningi dla studenciaków =))
Avatar użytkownika
batri
 
Posty: 39
Dołączył(a): 11-01-2018, 22:22

Re: [Dziennik treningowy] Batri - powoli do debiutu

Postprzez weekendowy » 18-07-2018, 10:07

batri napisał(a):... a tu problem nie znika, wręcz zaczyna się nasilać więc wczoraj szybka reakcja, rtg w porządku ale diagnoza ortopedy rzecze - skręcenie stawu skokowego, a w gratisie stan zapalny prostowników stopy, które imo mnie nie bolą raczej...


ogarnij jakiegoś dobrego fizjo to jest jedyna deska ratunku...ortopeda zawsze Ci powie to samo!!!!! no chyba że jakiś ogarnięty od sportu .....
Avatar użytkownika
weekendowy
 
Posty: 1388
Dołączył(a): 27-04-2016, 12:55
Lokalizacja: Słupsk

Re: [Dziennik treningowy] Batri - powoli do debiutu

Postprzez batri » 18-07-2018, 13:40

znajomy wiedzący, że zależy mi na bieganiu nie postawiłby mi diagnozy z kosmosu. Fizjo ogarnąłem dobrego, pracującego głównie ze sportowcami i sobie chwale, ale nie podjął się powiedzenia "biegnij, nic nie rozwalisz bardziej" zagadką pozostaje stan ścięgien... gdzieś tam się łudzę na rywalizacje w niedziele. Mocno obsadziła się ta Częstochowa jak na pierwszą edycje :D
Całe szczęście obsadziłem znajomymi jeszcze dwie sztafety i dwóch indywidualnych więc będzie komu kibicować :))
Avatar użytkownika
batri
 
Posty: 39
Dołączył(a): 11-01-2018, 22:22

Re: [Dziennik treningowy] Batri - powoli do debiutu

Postprzez batri » 19-07-2018, 08:41

upup - teraz będzie jak w star warsach - Nowa Nadzieja. Wszystkie ścięgna w porządku, nic nie naderwane więc zostaje stan zapalny. Trochę rehabilitacji dostałem i powinienem śmigać. Żal jedynie formy, której już nie odbuduje po tych 3 tygodniach padaki treningowej a pierwszy bieg prawdopodobnie dopiero na połówce zrobię. Szykują się dwa tygodnie jedynie w wodzie i może ze dwa razy pokręcę rozjazd delikatnie. Jak zobaczycie jakieś czołgające się zwłoki to zapewne będę to ja :))
Avatar użytkownika
batri
 
Posty: 39
Dołączył(a): 11-01-2018, 22:22

Re: [Dziennik treningowy] Batri - powoli do debiutu

Postprzez batri » 23-07-2018, 21:21

Drugi Trajtlon odhaczony! - tym razem kapitalna impreza Częstochowa Triathlon - kto nie był niech żałuje
Ale po kolei...
Wspomnianej wyżej kontuzja nie chciała mnie pożegnać więc stwierdziłem że może będzie jak z ITBS (przeszło w trakcie maratonu =)) ), starannie się rehabilitowałem dobre dwa tygodnie, na start przywdziałem niebieskie tejpy i w takim stanie znalazłem się w tłoku prawie 240 innych traithletów. Całe szczęście miałem na linię startu jakieś 3km z domu więc tym razem bez taktycznej logistycznej poniewierki, ale mniejsza z tym. Hop do wody i ustawiam się w drugiej lini za trójcą Kalach/Bodnar/Adam z myślą, że będę miał kogo gonić. Dźwięk startera dopada mnie z zaskoczenia więc idąc za przykładem braci do okoła i ja rzucam się do przodu. Pierwsza bojka, druga, do trzeciej trzymam się dość blisko (teraz patrząc na wykresy widzę, że trzymałem 1:15 całkiem długo B-) ). Potem zaczynam powoli odstawać. kompletnie brakuje mi oddechu - te 3 tygodnie bez treningów zrobił swoje..... Trochę się przytyło chyba bo pianka totalnie chciała mnie udusić. Mimo wszystko pierwszą pętlę kończę na podobno 8 pozycji (charakterystyczne rękawy mam więc kumple liczyli :D ) To co się dzieje później ciężko nazwać moim pływaniem, to raczej walka o odzyskanie oddechu i nawet pare przejść na żabę żeby złapać parę głębszych oddechów. Drugą pętle płynę całkowicie sam jakieś 5m z boku ławicy, ponieważ nie szli prosto na bojke - sumarycznie na przedostatniej boi i tak wyszliśmy równo. Na boi ktoś spanikował chyba i dostałem konkretnego strzała w twarz nogą do żaby - aż myślałem że dogonie go i utopie! ale czyjeś szczęście mnie zmroczyło :D finalnie z wody wybiegam w top 20 18 lub 19 - jednocześnie będąc 7 zawodnikiem w open, garmin wskazuje jakieś 18min co mnie kompletnie wybija z rytmu - kliknąłem na pierwszej boi bo zapomniałem.. Tutaj tak naprawdę zabawa się kończy. Robie jeszcze świetną zmianę gdzieś w okolicy top 40 czasów i lece na rower. Jak się później okaże pływania wyszło 1200m - bojka poszła na spacer.
Wskok na rower całkiem udany ale nie męczę się z butami - zapominałem ich wcześniej rozpiąć! trasa zaczyna się ostrym podjazdem, który odpuszczam - lubie atakować górki, a garmin pokazuje HR 190 L-) walczę pierwsze 5km żeby trochę się ogarnąć. Próbuje pocisnać ale czuje spory dyskomfort w skokowym więc stwierdzam, że pojadę to tak jak mogę, czysto treningowo 30,9km/h - w sumie to wolniej niż treningowo. Mam wrażenie że mijają mnie dziesiatki, setki rowerów. Trasa piekielnie trudna jak dla mnie i wymagająca 430m podjazdów to dla mnie nadal dużo... Rower kończę gdzieś na 69 pozycji - strata 50 miejsc boli, oj boli zwłaszcza po takim pływaniu...
Błyskawiczna zmiana na bieg, te zmiany to mi szły niesamowicie w porównaniu z Elblągiem. Etap biegowy najlepiej przemliczę. Początek to upośledzony galloway. Potem powoli truchtam jakieś 6:20 - próbując więcej znowu odczuwam ból, ból i żar lejący się z nieba. To było już zbyt wiele. Po pierwszej pętli - która trwała wieki - miałem ochotę wielką ochotę zejść z trasy. Niestety albo stety widziałem tyle znajomych twarzy przy trasie, że zaparłem się w sobie i doczłapałem to do końca stopniowo przyspieszając. Finalnie 6:08min/km w porównaniu z Elblągiem 4:52... PADAKA! ale to była walka jedynie o ukończenie. czas biegu dopiero 123 w skali zawodów =))
Koniec końców kończę na 77 miejscu open i 12 w kategorii M20-29. Czas 2:47 - To jak to wszystko się układało stawia pod znakiem zapytania akcję Gdynia... forma przepadła, myśli o łamaniu 5:30 też (a cholerny apetyt miałem na 5:10 - wstyd się przyznać ale 6h teraz mnie zadwoli). Tak więc będzie walka o przetrwanie - te czołgające się zwłoki to będę ja :ymdevil:
Avatar użytkownika
batri
 
Posty: 39
Dołączył(a): 11-01-2018, 22:22

Re: [Dziennik treningowy] Batri - powoli do debiutu

Postprzez kajet » 23-07-2018, 21:35

Fajnie, że nie opuszcza Cię dobry humor. Niezależnie od okoliczności 2:47 w drugim starcie w tri bym uznał za dobry wynik na dystansie 1200/45/10,5 z mocno pagórkowatą trasą roweru.
"People tend to break and don't want the pain anymore. He ([Sanders]) just seems to fucking enjoy it" - S. Kienle
https://enduhub.com/pl/kajet/
Avatar użytkownika
kajet
 
Posty: 2529
Dołączył(a): 02-10-2014, 09:51

Re: [Dziennik treningowy] Batri - powoli do debiutu

Postprzez batri » 23-07-2018, 22:07

kajet napisał(a):Fajnie, że nie opuszcza Cię dobry humor. Niezależnie od okoliczności 2:47 w drugim starcie w tri bym uznał za dobry wynik na dystansie 1200/45/10,5 z mocno pagórkowatą trasą roweru.


No humor to już tylko przez łzy =)) Ktoś tu wspominał o bólu strat po mocnym pływaniu i słabym rowerze. Za rok to się poprawi :D
Avatar użytkownika
batri
 
Posty: 39
Dołączył(a): 11-01-2018, 22:22

Re: [Dziennik treningowy] Batri - powoli do debiutu

Postprzez robertino » 24-07-2018, 10:29

batri napisał(a):No humor to już tylko przez łzy =)) Ktoś tu wspominał o bólu strat po mocnym pływaniu i słabym rowerze. Za rok to się poprawi :D

no ja tak miałem przez pierwszych kilka (2-3) sezonów. Wyprzedzanie masowo przez 50 osób na kółku jest deprymujące. Wytrenujesz, to Ty będziesz wyprzedzać.
Avatar użytkownika
robertino
 
Posty: 1681
Dołączył(a): 01-08-2014, 15:50
Lokalizacja: Warszawa

Re: polecamy

Postprzez xTri pro

Avatar użytkownika
xTRI.pl Pro
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Dzienniki triathlonowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron