kalendarz triathlon

[Bałagan treningowy 2019] kajet: gdzie jest forma ja się pytam

W tym dziale znajdziesz dzienniki treningowe forumowiczów. Jeżeli chcesz założyć własny dziennik, przeczytaj temat z zasadami wewnątrz tego działu.
Regulamin działu Chcesz prowadzić własny dziennik treningowy na forum xTRI.pl? Koniecznie przeczytaj ten artykuł

Re: [Bałagan treningowy 2019] kajet: gdzie jest forma ja się pytam

Postprzez KamilN » 09-09-2019, 08:34

Z tym pakietem innej opcji nie było ;) Jeszcze raz gratulacje!
Triathlete - A person who doesn't understand that one sport is hard enough!
Avatar użytkownika
KamilN
 
Posty: 595
Dołączył(a): 11-02-2013, 17:15
Lokalizacja: Olsztyn

Re: [Bałagan treningowy 2019] kajet: gdzie jest forma ja się pytam

Postprzez Czeskom » 09-09-2019, 11:23

Kajet, odbierz!
Obrazek
Avatar użytkownika
Czeskom
 
Posty: 1025
Dołączył(a): 10-04-2015, 01:19

Re: [Bałagan treningowy 2019] kajet: gdzie jest forma ja się pytam

Postprzez Stasi_forest » 09-09-2019, 11:41

graty!!! złamania 5-ki nie sposób nie zauważyć!
Avatar użytkownika
Stasi_forest
 
Posty: 646
Dołączył(a): 03-12-2011, 21:45
Lokalizacja: Stasi Las

Re: [Bałagan treningowy 2019] kajet: gdzie jest forma ja się pytam

Postprzez weekendowy » 10-09-2019, 07:30

ja wszystko rozumiem, media, autografy, wizyty w zakładach pracy ...no ale ile można świętować!!!!????? dawaj relacje!!!!
Avatar użytkownika
weekendowy
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 27-04-2016, 12:55
Lokalizacja: Słupsk

Re: [Bałagan treningowy 2019] kajet: gdzie jest forma ja się pytam

Postprzez PiotrS » 10-09-2019, 12:57

Kajet się wstydzi bo jak go minąłem to mnie nie zauważył :).
Avatar użytkownika
PiotrS
 
Posty: 576
Dołączył(a): 10-11-2012, 21:58
Lokalizacja: 3city

Re: [Bałagan treningowy 2019] kajet: gdzie jest forma ja się pytam

Postprzez kajet » 10-09-2019, 13:27

Gdy relacja zapowiadała się śmiesznie (bo zawody nieudane), to wszyscy cierpliwie czekali... a gdy zapowiada się monotonnie (bo przy <5h nie mogło być specjalnych przygód), to się dowiaduję, że już już trzeba. Macie za swoje, będzie ujowa ;)

Castle Triathlon Malbork 1/2 IM

W uzupełnieniu wcześniejszej, zwięzłej relacji...

Co to miało być? Choooy wie co. Teraz widzę to tak, że nie mogłem pogodzić się z porażkowym startem w Samorin, więc zapisałem się do Malborka, żeby dać sobie drugą szansę. Ale przed sezonem zakładałem, że połamię na połówce 5 godzin i że zrobię to "w Malborku, a może już w Samorin" (gdzie trzeba przeznaczyć ~4 minuty więcej na strefy zmian i gdzie jechałem nie mając za sobą dwóch letnich miesięcy). Tyle że plan zakładał zbliżenie się w Samorin do 5 godzin, a nie do 6 :)) to miał być przystanek na drodze, a nie dziura, w którą wpadnę niczym Wielka Brytania w brexit.

W lecie trenowałem mniej niż w kwietniu i maju, ale o tym już było we wcześniejszych postach. Ani razu w całych przygotowaniach nie przejechałem na rowerze więcej niż 85 km, nie licząc startu w Samorin. Tylko raz na treningu przekroczyłem 76 km (drugi raz w Samorin - od 2 czerwca moim limitem było 76 km), siedem razy przekroczyłem 70 km. Za to jeździłem stosunkowo mocno, jak to w planach Trainerroad, w tym długie odcinki na intensywności okołostartowej (maksymalnie 1h45' w tempie połówki, plus rozgrzewka i schłodzenie).

Niewiele biegałem ponad 15 km, plany TR są biegowo mało wymagające, w dodatku nie wszystko robiłem (szczególnie długie rozbiegania, których nie cierpię szczególnie wtedy, gdy temperatura przekracza 25 stopni). 30 km tygodniowo było w miesiącach letnich bardziej normą niż wyjątkiem, inaczej niż na wiosnę.

A jednak. W nieoficjalnym rankingu Najbardziej Duatlonowych Triathlonistów zająłem 19 miejsce open na 363 zawodników i zawodniczek. Pewnie zastanawiacie się, co to za ranking. Jest to moja autorska propozycja wyróżniająca osoby, które spędziły najwięcej czasu w wodzie na tle całego swojego startu. Innymi słowy choojowych pływaków, którzy zdecydowanie lepiej jeżdżą i biegają. Ja spędziłem w wodzie 14,4% czasu zawodów. Jedyną osobą, która pływała dłużej, a jednocześnie miała lepszy czas całego tri, został Wojciech Markowski z Bystrzycy Górnej (pływanie 45:19, całość 4:56 - pobiegł podobnie, ale włożył mi 5 minut na rowerze). Panie Wojtku, serdeczne pozdrowienia, podziwiam. Dwóch panów połamało 4:40 po 39-minutowym pływaniu, oni w rankingu zajęli miejsca 32-33, też dobrze, ale niedoścignionym wzorem pozostaje Leszek Lemke z Gdyni - można zrobić połówkę w 4:46 po pływaniu w 41 minut (ale w tym celu dobrze mieć 17. czas półmaratonu: 1:32).

C.D.N....
Wyszłem i poszłem na:
http://forum.triathlonlife.pl
Avatar użytkownika
kajet
 
Posty: 2563
Dołączył(a): 02-10-2014, 09:51

Re: [Bałagan treningowy 2019] kajet: gdzie jest forma ja się pytam

Postprzez kajet » 10-09-2019, 14:31

Castle Triathlon Malbork 1/2 IM - c.d.

Zaczęło się od kilku godzin spędzonych z @robertino - nie polecam go jako kierowcy, bo jeszcze mi go zabierzecie. Fajnie się dogadywaliśmy, podróż minęła miło i szybko, mieliśmy czas odwiedzić wspólnie Rossmanna w celu kupienia gumowych rękawic etc. Na miejscu napatoczył się @KamilN i jego tata, a także @Marcos. @KamilN sprzedał mi pakiet i też dlatego przy każdej okazji mi przypominał, że mam nie dać doopy (mimo że pakiet przepisany na moje nazwisko - ale niby że już przez niego "obsikany"). Kamilu, nie daj doopy na Karkonoszmanie. Słyszałem, że trasa trochę trudniejsza i zimniej.

Prognoza pogody przewidywała 15 stopni i deszcz. Deszcz był w przededniu zawodów - stąd gumowe rękawice kuchenne, które wylądowały w T1, a które są zdaniem żony @tsk86 Olgi Kowalskiej najlepszym patentem na deszcz na rowerze, gdy jest zimno (sprawdziła na MŚ Ironman 70.3 w Chatanoodze). Ale w dniu zawodów, mimo grubych chmur, nie padało. @robertino użył swoich rękawic, ja nie.

Plan prosty: pływanie 42 minuty, rower 2:30 (36 km/h) z mocy znormalizowanej 230 w, bieg w 1:40, czyli po 4:45, zostają 4 minuty na zmiany i 4 minuty zapasu. Czyli przy stuprocentowej realizacji planu (widział ktoś coś takiego?) miało wyjść 4:56, plus 4 minuty na doopydawanie w różnych aspektach zawodów.

Pływanie: miejsce 242 (67. centyl), czas 43:11 z dobiegiem, a ok. 42:35 bez dobiegu. Pływanie rozpoczynałem oczywiście przerażony, bo gdy ostatnio próbowałem pływać na połówce, to wyszło wiadomo jak i jeszcze mi skopało rower i bieg. Wierzyłem jednak w nową piankę jak Morawiecki w socjalizm. Spodziewałem się, że mogę popłynąć na luzie poniżej 45 minut, a jeśli bym się spiął, to w 41-42. Plan przewidywał 42 minuty, jednak postanowiłem się nie spinać. Trochę przyspieszałem, gdy była szansa na złapanie nóg, ale poza tym szukałem luzu. Powtarzałem sobie, że to jest długie wypływanie i stracę najwyżej minutę, którą albo odrobię, albo zdejmę, niczym księgowy, z rezerwy. Czas i miejsce chwały nie przynoszą, ale 67. centyl na połówce to nie tragedia, bo tu ludzie pływają trochę lepiej niż na krótkich. Dodatkowo pod koniec pływania czułem, że spokojnie jeszcze z 1 km mógłbym w tym tempie machnąć. Na tle tego, co się działo w tym sezonie z pływaniem na zawodach, byłem zadowolony. Nawigacja bezproblemowa, bojki widać było z daleka, prąd Nogatu słaby (pozdrawiam w d... je... Dunaj), temperatura wody 20 stopni (także pozdrawiam w d... je... Dunaj).

https://www.strava.com/activities/2692810504

T1: miejsce 34 (10. centyl), czas 2:10. Organizator wprowadził pewne novum: połączył system koszykowy z workowym. Przy rowerze kuweta, na początku strefy stojaki i dwa haki dla każdego. Panowała pełna dowolność. Można było użyć jednego worka, dwóch lub żadnego, można było do nich wkładać co się chciało. W związku z tym nie było też zakazu zostawiania czegokolwiek na rowerze. Super pomysł! Przy pierwszej zmianie użyłem tylko kuwety - pianka do niej, kask z kierownicy na łeb i ruszamy. Trochę za długo tylko przekładałem piankę przez nogi, ale system otwierania zamka Huuba (bez przesuwania suwaka) opanowałem bez problemu.
Miejsce po T1: 205.

Rower: miejsce 60. (17. centyl), czas oficjalny 2:31:02 razem z dobiegiem, czas od belki 2:30:13, NP 230 w, tętno 149. Wszystko zgodnie z planem, zacząłem w euforii, bo te 230 w kręciło się lekko, jechałem z wiatrem, widziałem niskie tętno - dobrze poniżej 150 - itp. Ciągle krzyczałem do siebie jakieś głupoty. Czekałem na "Kryzys Samoriński" po godzinie jazdy, ale nie przyszedł. Gdy te 230 watów zaczęło być trudniejsze, euforia przeszła, ale do końca nie czułem, żebym harował. Dokuczał tylko trochę tyłek. Starałem się trzymać głowę nisko. Starałem się łapać legalne koło, ale zawodnicy za bardzo szarpali przy wyprzedzaniu i potem odpoczywali (WTF - jeśli jesteś od kogoś szybszy, to czemu nie trzymasz po prostu swojego tempa, wyprzedzając?). Gdy już złapałem kogoś jadącego równo, to jednak było te 12 m za nim "za łatwo", moc spadała poniżej 200 w. Potem sprawdziłem w wynikach, że zawodnik, z którym przejechałem, tasując się, kilka kilometrów (najlepszy ziom z nich wszystkich), miał na całej połówce średnią o 2 km/h niższą ode mnie. Temperatura oczywiście idealna dla typów takich jak ja. Z politowaniem obserwowałem ludzi w trzepoczących bardziej lub mniej kurtkach-szklarniach. 15 stopni ludzie, a nie 7 - nie przesadzajcie!

No, prawie wszystko zgodnie z planem. Po 10 minutach zgubiłem bidon z ramy, w którym miałem swój podstawowy plan żywieniowy, czyli żelek wg receptury @Kik_81. Odpowiednik 7 żeli poszedł się j---ć po jednym łyku!! Na kierownicy została sama woda (wziąłem ze sobą proszek na izo, ale nie użyłem go, bo prognoza pogody wskazywała, że nie grozi mi nadmierna utrata elektrolitów, a w żelku jest sód). Na szczęście miałem żywieniowy plan B, czyli torebkę na ramie, a w niej trzy żele Powerbara (do których przyzwyczajałem się jeszcze przed Samorin) i dwa batony Dobra Kaloria o smaku kawowo-orzechowym, który miał łamać słodkość żeli. Dodatkowo przypiąłem żel z kofeiną do paska pozostawionego w T2 na bieg.

Po ok. 65 km tętno poszło w górę - do ok. 155 - i zacząłem się zastanawiać, czy nie będzie problemów. Ale zatrzymało się na tych 155 i uznałem to za normalny dryf.

Na 1 km przed pierwszym nawrotem (czyli po ok. 22 km jazdy) ktoś jadący z przeciwka krzyknął do mnie "kajet!!!!". To byłeś Ty, @PiotrS?

https://www.strava.com/activities/2692810706

Miejsce po rowerze: 79.

T2: miejsce 22 (7. centyl), czas 2:02. Tym razem wszystko było ogarnięte w szczegółach. Wiedziałem, do której alejki biec, a że wcześniej @KamilN co pętlę roweru oraz tuż przed T2 wydawał mi głośne i dobitne polecenie zap...lania, to starałem się nie biwakować. Pobiegłem w stronę worka - pierwszy raz wybrałem dobrowolnie system workowy, którego niby nie lubiłem - zdejmując kask w biegu. Wszystko z worka na ziemię, skarpety, buty, kask do wora, rozpięty pasek z numerem i daszek do rąk, zdążyłem zapiąć pasek w biegu przed opuszczeniem strefy, daszek na końcu.

Miejsce po T2: 78.

Bieg: miejsce 75 (21. centyl), czas 1:40:42. Tempo wg zegarka 4:48, tętno 162 - identyczne jak na dyszce w Mrągowie. Nie. Przepaliłem. Roweru. Ja nie przepaliłem roweru. W sumie pojechałem go na 80% swojego wyimaginowanego FTP, czyli niby bardzo konserwatywnie. Ale nie bardzo wierzę w to FTP 289, choć na treningach działa. Kiedyś miewałem kryzysy na 2. lub 3. kilometrze biegu, który za szybko zacząłem, teraz niestety kryzys przychodzi później, przez co przedwcześnie się cieszyłem z tempa 4:30-4:40 na pierwszych 3 kilometrach. Już w myślach biłem życiówkę na półmaratonie, LOL. Uznałem, że zaryzykuję żwawy bieg, zrobię zapas do 5 godzin i najwyżej będę potem umierał. Oczywiście @niemaniemoge, który startował w sztafecie i zrobił sobie luźne rozbieganie, wyprzedził mnie jak furmankę, choć potem widziałem go dość długo (stąd wiedziałem, że to dla niego tylko rozbieganie). Pochwaliłem jego pięknie pracujące dwójki, a on się poklepał po dwójce - taka komunikacja piękna. No i drugą dyszkę już umierałem. Najgorszy był ból czwórek. Nawet byłem w stanie wydłużać krok czy zwiększać kadencję, ale bolało strasznie. Myślałem tylko o tych p... 5 godzinach, liczyłem, o ile wolniej mogę pobiec następne kilometry, żeby utrzymać średnie tempo półmaratonu 4:45 (zakładane) lub ok. 4:50 (potrzebne do załamania 5 godzin, biorąc pod uwagę to, ile mi zostało z zapasu). Na pierwszym i trzecim bufecie cola, a na drugim izo, co jakiś czas woda na głowę. Po każdym kilometrze od 9. wzwyż sprawdzałem, czy już mogę biec do końca po 5:00/km i złamać mimo tego 5 godzin, czy jeszcze muszę podpiłować kawałek szybciej od 5:00/km. Ostatnie kilometry - bardzo bardzo bardzo chciałem przejść do marszu, a musiałem robić zapas do tempa 5:00/km "na wypadek gwałtownego kryzysu", czy na wypadek gdyby złamał mnie trudniejszy odcinek pętli przebiegający przez zamkowe bruki, albo któryś podbieg. Ciągle przypominałem sobie, że dziś łamię 5 godzin i choooy. Że co powie zdzierający co pętlę gardło @KamilN! Że fizycznie jestem w stanie, więc muszę. Na 2 km przed metą wiedziałem, że wystarczy ok. 5:20, ale i tak pilnowałem <5:00, bo ch... wie co. Takiej walki z własną głową to ja jeszcze nie stoczyłem. Przed samą metą byłem zbyt zmęczony, żeby się rozklejać, ale moim dłoniom udało się trochę ucieszyć.

fot Radosław Konczyński.jpg
fot. Radosław Konczyński


https://www.strava.com/activities/2692810564

W pustawej (jak na 1/8 IM!! fajnie) strefie finiszera powtarzałem sobie jak jakiś debil, że zrobiłem to, zrobiłem to, hehe. Wkrótce na metę wpadł Kalach, który się popłakał, bo w debiucie na pełnym dystansie wywalczył mistrzostwo Polski z czasem 8:21 i chyba mu na tym zależało. To był piękny moment, warto było to zobaczyć z bliska.

Mnie zaś wyszło 4:59:07, miejsce 73/263 (21. centyl) open oraz 15/71 (22. centyl) w kategorii M35.

Dziękuję wszystkim zainteresowanym tym startem. W sobotę 1/4 w Strykowie. Rok temu złamałem tam (w końcu) 2:30 na ćwiartce - o całe 10 sekund. Powinienem poprawić ten wynik, ale to na papierze. Poza papierem mam absolutnie masakryczne DOMSy, po schodach wciąż chodzę bokiem, wstając i siadając pomagam sobie rękami, komedia.

Dziękuję za towarzystwo, gratulacje dla @robertino (4:41 w "nieudanych zawodach") i Marcosa (10:39 w "nieudanych zawodach" na pełnym), a przede wszystkim dla Waldka - ojca Kamila - który w wieku lat 57 (nie wypominając), w siódmym sezonie w triathlonie walnął życiówkę na dystansie średnim - 5:15, poprawiając ją o 2 minuty, a wynik sprzed roku o 3 minuty.

Ostatnia uwaga - organizacja zawodów w Malborku była perfekcyjna. Bogato wyposażone bufety (na biegu 3 na 7-kilometrowej pętli), ogarnięci wolontariusze, którzy zajmowali się zawodnikami, a nie szukaniem sobie cieplejszego i bardziej suchego (trochę kropiło momentami) miejsca, dobra informacja, precyzyjne oznaczenie i zabezpieczenie trasy, smaczne żarcie, dostateczna liczba toalet itp. No i novum w postaci systemu skrzynkowo-workowego z całkowitą wolnością wyboru - to się udało.

fot Robert Dziadosz.jpg
fot. Robert Dziadosz
Wyszłem i poszłem na:
http://forum.triathlonlife.pl
Avatar użytkownika
kajet
 
Posty: 2563
Dołączył(a): 02-10-2014, 09:51

Re: [Bałagan treningowy 2019] kajet: gdzie jest forma ja się pytam

Postprzez Maciej z NT » 10-09-2019, 16:15

Poezja dla duszy, myślałem że bieg na luziku a tu dramaturgia była. Jeszcze raz graty!!!!
You'll Never Walk Alone
Avatar użytkownika
Maciej z NT
 
Posty: 611
Dołączył(a): 10-05-2013, 11:12
Lokalizacja: Nowy Tomyśl

Re: [Bałagan treningowy 2019] kajet: gdzie jest forma ja się pytam

Postprzez robertino » 10-09-2019, 16:16

a ten jak zwykle lekkim piórem ("zazdraszczam") ;) wszystko opisał

potwierdzam, podróż minęła w doborowym towarzystwie i świetnej atmosferze. Pilot próbował mi podawać jakieś komunikaty typu: "Prawy cztery plus", "Lewy pięć pół późno celuj", ale go nie słuchałem =))

potwierdzam też słabe zawody w swoim wykonaniu. W ostatnim miesiącu odbyłem 5 treningów biegowych i 2 rowerowe. No i to wyszło na zawodach.

@Katej gratulacje wyniku, cieszę się Twoim szczęściem. 10min do zdracia w przyszłym roku na bank
Avatar użytkownika
robertino
 
Posty: 1691
Dołączył(a): 01-08-2014, 15:50
Lokalizacja: Warszawa

Re: [Bałagan treningowy 2019] kajet: gdzie jest forma ja się pytam

Postprzez lola » 10-09-2019, 19:03

Solidny start, dobrze opisane, gratulacje :)

Wysłane z mojego SM-G930F przy użyciu Tapatalka
Już mnie nie ma na xTRI. Czytam i piszę na http://forum.triathlonlife.pl
Avatar użytkownika
lola
 
Posty: 474
Dołączył(a): 03-05-2014, 08:27
Lokalizacja: DSR

Re: [Bałagan treningowy 2019] kajet: gdzie jest forma ja się pytam

Postprzez PiotrS » 10-09-2019, 20:09

kajet napisał(a):Castle Triathlon Malbork 1/2 IM - c.d.
Na 1 km przed pierwszym nawrotem (czyli po ok. 22 km jazdy) ktoś jadący z przeciwka krzyknął do mnie "kajet!!!!". To byłeś Ty, @PiotrS?

fot Robert Dziadosz.jpg


No niestety ale nie, ja jechałem za Tobą jak widać na stravie. I wciąż mi uciekałeś.
Pewnie pogubiłeś rzeczy na torach :). Jak wjechało 1/2 to znalazła się koljena partia :).
ale fakt jak ja dojeżdżałem do nawrotu Ty już wracałeś.
Kuknij na Fly https://www.strava.com/activities/2691644559
Avatar użytkownika
PiotrS
 
Posty: 576
Dołączył(a): 10-11-2012, 21:58
Lokalizacja: 3city

Re: [Bałagan treningowy 2019] kajet: gdzie jest forma ja się pytam

Postprzez PiotrS » 10-09-2019, 20:36

Obrazek
Avatar użytkownika
PiotrS
 
Posty: 576
Dołączył(a): 10-11-2012, 21:58
Lokalizacja: 3city

Re: [Bałagan treningowy 2019] kajet: gdzie jest forma ja się pytam

Postprzez weekendowy » 11-09-2019, 07:48

Jeszcze raz gratuluje !!! Nie wiem jak Ty to robisz ale w moim przypadku próby jakiegokolwiek myślenia logicznego na biegu typu. "jakim mam biec tempem żeby dobiec w limicie"... ograniczają się do możliwości co najwyżej skojarzenia wyniku równania 2+2....Mój mózg po prostu się wyłącza :))
Avatar użytkownika
weekendowy
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 27-04-2016, 12:55
Lokalizacja: Słupsk

Re: [Bałagan treningowy 2019] kajet: gdzie jest forma ja się pytam

Postprzez kajet » 11-09-2019, 09:08

Dzięki za fotkę tablicy @PiotrS - zdaje się, że kończyłem zawody z ludźmi, którzy sporo wcześniej się ustawili na rolling starcie :)) taki urok pływania niczym guwno w przeręblu, co nakazuje stanąć z tyłu
Ostatnio edytowano 11-09-2019, 09:09 przez kajet, łącznie edytowano 1 raz
Wyszłem i poszłem na:
http://forum.triathlonlife.pl
Avatar użytkownika
kajet
 
Posty: 2563
Dołączył(a): 02-10-2014, 09:51

Re: [Bałagan treningowy 2019] kajet: gdzie jest forma ja się pytam

Postprzez Kik_81 » 11-09-2019, 09:08

R.I.P. Żeliku .... :(

@Wekendowy He he - też mnie to liczenie tempa na koniec półmaratonu zastanawia. Za dużo glikogenu Ci zostało.

Swoją drogą mega gratulacje za <5h

Gratuluję i bez napinki napinam się za rok by znów zaatakować wstęp do tego klubu. Jak widzę po relacjach to wytrychem jest rower w 2:30.
Pozdrawiam Krzysiek
Avatar użytkownika
Kik_81
 
Posty: 1156
Dołączył(a): 23-01-2015, 15:39
Lokalizacja: Dąbrowa k/Poznania

Re: polecamy

Postprzez xTri pro

Avatar użytkownika
xTRI.pl Pro
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Dzienniki triathlonowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron