kalendarz triathlon

Garmin Iron Triathlon Piaseczno 2018

Re: Garmin Iron Triathlon Piaseczno 2018

Postprzez robertino » 16-07-2018, 15:44

też spróbuję zrelacjonować swój start w Piasecznie.

Pobudka o 6:00 i na spokojnie śniadanie, dopaowanie auta i na linię startu. Jadąc samochodem miałem ochotę wrócić do domu. Lało tak, że wycieraczki nie nadążały zbierać, ulica zalana wodą, która nie bardzo gdzie miała już spływać. A w mojej głowie myśl: "jak ja qrwa pojadę w taką pogodę na slickach bez bieżnika?! (Continental Supersonic)". Ale skoro już zapłaciłem, wstałem, wyjechałem, to pomyślałem, że dojadę i zobaczę, najwyżej wrócę do domu. Daleko nie mam, bo na start 25min samochodem.
Jak dojechałem, to przestało padać, odebrałem pakiet, wprowadziłem rower do strefy - bardzo uczciwy przydział miejsc w strefie - pierwsi zarejestrowani mieli lepiej, bo rowery na końcu T1/początku T2, więc biegania z rowerem po strefie mało. Ja akurat się zarejestrowałem 2 tygodnie temu, więc było mało korzystnie, ale co tam.

Pływanie:
Jak spojrzałem na wodę, to pomyślałem, że wyjdę co najmniej ze świerzbem - gęsta i zielona, ale koniec końców nie było tak źle. Dziś mi nic nie jest :p
Jeśli chodzi o czas, to jak to miał jeszcze niedawno nasz kolega @kajet w swoim awatarze..."pływanie wolne jak ch..". Wyszedłem z wody 18ty (żona jako kibic mi policzyła =(( ) czas...jak nie mój: 15:41 (13 czas - chyba były jakieś DSQ, albo żona była zbyt zaangażowana w kibicowanie mi, a mniej w liczenie). Ale jak spojrzałem na zegarek, to jedno słowo zaczynające się na "k", a kończące na "a" przemknęło przez myśl. Powinno być co najmniej minutę szybciej. średnia 1:35/min.
Pierwszy raz startowałem w Piasecznie i chyba popełniłem błąd, że do wejścia do wody się pchałem jako pierwszy. Efekt był taki, że zanim się zapakowało 400 osób (wpuszczali po 10 odliczając), to cholernie w tej wodzie zmarzłem. Ciepło poczułem dopiero po drugiej pętli przepływając pod mostkiem, czyli po jakiś 3/4 dystansu. Jakość wody okazała się nie taka straszna.

T1:
w miarę sprawnie zrzuciłem piankę, włożyłem kask (10 czas)

Rower:
Musiałem uważać, praktycznie cały czas padał deszcz, utrzymałem śr. 222W (NP: 224W). Celowałem w 230-235, nie udało się. (23 rower w stawce). Niby dobrze, nadrobiłem 2 pozycje, wyprzedziłem kilka osób, 2 osoby mnie. średnia prędkość wyszła 37,1 km/h. Spodziewałem się więcej, ale zwycięzca miał 41km/h. Myślę, że mokra nawierzchnia skutecznie hamowała. Wiatru w zasadzie nie było. Na tych kilku zakrętach się nie składałem, wolałem zwolnić aniżeli zaliczyć szlif. Jedna zwężka z dziurą w jezdni, do maksymalnego zwolnienia, ale bezproblemowo.
Na drugim kółku, gdy już wszyscy wjechali na trasę, widziałem piękne pociągi, a w zasadzie to peletony po 15-20 osób. Nie wiem gdzie byli sędziowie, ale kilka takich pociągów wyminąłem - takich po kilkanaście osób. Do tego wiele osób na kole w grupkach po kilka osób. W czołówce draftu nie było - widziałem jak mijaliśmy się w okolicach nawrotek. Przypał z bidonem zaliczyłem, bo wyskoczył mi zza pleców pewnie na którymś "śpiącym policjancie" i jakieś 15-17km przejechałem na sucho. Rekompensował deszcz ;)
Zanotowałem jeden poważny minus kasku aero ze zintegrowaną szybką - cholernie paruje w deszczu. Musiałem co jakiś czas wycierać palcem od środka, bo niewiele widziałem.
Pozytyw: po niedawnej zmianie przepisów nie ma obowiązku zakładania numeru startowego na etap rowerowy - nic nie fruwa na wietrze za plecami.
Generalnie rower, pomimo deszczu, parującej szybki i brakujących 10W do celu oceniam poprawnie. Ponownie podziękowania dla mojej drugiej ukochanej połówki za okrzyki na nawrotach. To jest boskie :) z reguły (jak do tej pory) jeżdżę sam na zawody, ale na każdym kółku czekałem na ten doping!!

T2:
Słabiej niż T1. Ręce skostniałe na deszczu nie pomagały ubrać skarpetek i butów. Czas 55 w stawce. Do urwania spokojnie było 20-25 sekund

Bieganie:
pierwszy i drugi kilometr zgodnie z planem. Lekko poniżej 4:00/km. Bieg po szutrze, trochę miejscami zalany wodą (kałuże na całej szerokości ścieżki, ale twardo) i tak miało być do końca. Niestety na trzecim kilometrze zaczęło się brodzenie w błocie do kostek. Masakra, XTERRA to nie będą nigdy moje mistrzostwa...cross'owiec ze mnie żaden. Nie dość, że buty zalane, to jeszcze ślisko, nie ma się z czego odbić. W zasadzie to chyba prawie połowa biegania była w błocie, albo po piachu. Nie dla mnie. Nie dałem rady utrzymać swojego zakładanego tempa i z żalem patrzyłem jak spada :( Pomimo braku upału, średnia z 10,5km gorsza niż na połówce w Poznaniu: 4:12/km, co osobiście traktuję, może nie jako porażkę, ale jako słaby występ.
Inna sprawa, że czułem na biegu duże zmęczenie. A przecież roweru nie przegrzałem. Nie wiem, czy to zmęczenie przygotowaniami, sezonem ogólnie, czy tym, że szczyt formy miał być na Poznań, a być może warunkami na trasie, ale nawet mój główny kibic powiedział, że wyglądałem na wymordowanego na biegu. W Poznaniu było wręcz przeciwnie.

Rezultat końcowy:
15 miejsce Open - chyba były "dyskwy", bo początkowo byłem 17sty, a dwie Panie, które były przede mną, nadal tam są.
4 miejsce w kategorii 35-39 (znowu 4-ty i znowu muszę sam sobie kupić pomkę/bidon =)) ) tym razem zabrakło 40 sekund. Jakbym pływanie ogarnął na swoim poziomie, to bym wskoczył. Nie ogranąłem, to jestem czwarty.
Ogólnie jestem swoim startem trochę rozczarowany. Pływaniem głównie. Wniosek jak po Poznaniu. Jak chcę walczyć, to muszę dołożyć z pływaniem do pieca, bo starzeję się, a wynik sam się nie zrobi.
Bieg w błocie, no cóż, wszyscy mieliśmy jednakowe warunki i jak króliki skakaliśmy od suchego, do suchego (gdzie się dało), omijając kałuże. A że mnie wykończył bardziej niż przeciwników....no wykończył. Kwestia (nie)przygotowania. Biegam sobie na codzień po asfalcie/kostce brukowej, to w błocie nie nabiegałem co chciałem.
Czy wrócę do Piaseczna? nie wiem. Raczej nie. "ZA" przemawia tylko bliskość startu od miejsca zamieszkania. W tych warunkach, to raczej przypominało cross triathlon. Przekonałem się, że raczej nie lubię.
Pomimo wysokiego miejsca, mam jakiś niedosyt tego startu. Chyba nie samego miejsca w stawce, bo to wyścig o pietruszkę, tylko po prostu swojego występu.
Avatar użytkownika
robertino
 
Posty: 1660
Dołączył(a): 01-08-2014, 15:50
Lokalizacja: Warszawa

Re: Garmin Iron Triathlon Piaseczno 2018

Postprzez MateuszP » 16-07-2018, 15:55

@robertino i tak jesteś Pan dzik :)

Wysłane z mojego Redmi 4X przy użyciu Tapatalka
M- 3:13'34-Wawa 2013
HM- 1:29'13- Żywiec 2015
Standard- 2:30'53-Rawa Maz. 2015
Standard- 2:31'43-Pniewy 2015
http://www.wpfgrotterdam2021.com
Avatar użytkownika
MateuszP
 
Posty: 4720
Dołączył(a): 28-10-2013, 11:39
Lokalizacja: Radomsko

Re: Garmin Iron Triathlon Piaseczno 2018

Postprzez robertino » 16-07-2018, 16:13

MateuszP napisał(a):@robertino i tak jesteś Pan dzik :)

hehe, dzięki! są lepsze dziki, ale staram się piąć po drabince dzików ;-)
Avatar użytkownika
robertino
 
Posty: 1660
Dołączył(a): 01-08-2014, 15:50
Lokalizacja: Warszawa

Re: Garmin Iron Triathlon Piaseczno 2018

Postprzez kajet » 16-07-2018, 18:13

Ja wracam za rok. Półgodzinnego dojazdu nic nie przebije, a jakichś wielkich minusów zawodów nie widzę. Byłem w domu o 12 bez spiny. Pływanie w pralce - nie boję się jej, tylko irytuje, a stanowi idealny pretekst do zrobienia 1/8 zamiast 1/4. Rower spoko. Widziałem tylko jeden pociąg, cztery osoby z czołówki. Bieg - tak jak @robertino trenuję na twardym, ale gdy mi idzie, to mi kros nie przeszkadza, a gdy mi nie idzie, to mi przeszkadza każda nawierzchnia. Pewnie pomogło to, że mój start odbył się w sobotę, w warunkach "mniej zalanych" (choć zalanych konkretnie) i że w ten weekend przede mną biegło tam niewiele osób. No i to, że dosypali nieco roweru kosztem biegu, dla mnie na plus :)
"People tend to break and don't want the pain anymore. He ([Sanders]) just seems to fucking enjoy it" - S. Kienle
https://enduhub.com/pl/kajet/
Avatar użytkownika
kajet
 
Posty: 2490
Dołączył(a): 02-10-2014, 09:51

Re: Garmin Iron Triathlon Piaseczno 2018

Postprzez Talon » 18-07-2018, 11:54

Na forum pisali, że niekotrzy mieli jakieś zatrucie za powod woda, lub bufet, aczkolwiek ja makaron jadłem, w wodzie pływałem i żadnych objawów na dany moment nie widzę.
Jak zdrowie pozwoli to myślę, że tez dotre za rok, w przypadku 1/4 i niestety bujania się kilka razy do biura zawodów po zgubiony bidon (którego i tak nie dostałem) byłem w domu ok 15, super.
@robertino gratulacje, ile bym dał, żeby tak pływać, nawet bez tej dodatkowej minuty
@kajet, widziałem barwna relacje, super. Mega dobry rower :)
Avatar użytkownika
Talon
 
Posty: 64
Dołączył(a): 25-01-2018, 11:11

Re: polecamy

Postprzez xTri pro

Avatar użytkownika
xTRI.pl Pro
 

Poprzednia strona

Powrót do Imprezy triathlonowe w Polsce - sezon 2017

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 2 gości