kalendarz triathlon

Ironman Austria 02.07.2017 - relacja

Wszystko co dzieje się poza granicami naszego kraju. Imprezy, zawodnicy, organizacje. ITU, WTC, MŚ, PŚ, PE itp.

Ironman Austria 02.07.2017 - relacja

Postprzez Alex » 13-07-2017, 11:33

Witam wszystkich.
Piszę ten artykuł z nadzieją ,że komuś odpowie na nurtujące pytania albo czytając skusi się lub zniechęci do startu pod logo Ironman w Klagenfurcie.

Na początek kilka słów o mnie. Moje priorytety to 1.rodzina ,2.zdrowie i 3.praca dopiero potem przyjemności. Mam plan treningowy ,który staram się realizować. Jeśli punkty 1 ,2,3 pozwalają to trenuję regularnie. Nic na siłę. Moje założenia/ambicje triathlonowe to startować w sezonie w minimum dwóch imprezach na dystansie 1/2 IM i finiszować w czasie poniżej 6 godzin. Natomiast start na pełnym dystansie to moje wielkie marzenie.

Pora się zapisać. Dlaczego Austria?
Znajomi doradzali mi aby na pierwszy pełny dystans jechać koniecznie na zawody z cyklu Ironman. Podobno niesamowita atmosfera a meta to zupełny odlot.
Szybki rzut oka na stronę organizatora i terminy pasują mi następujące: Nicea, Klagenfurt, Frankfurt.
Nicea wygląda przepięknie ale uważam ,że bardzo trudny wyścig. Po pierwsze pływanie w morzu, po drugie wymagająca trasa rowerowa. Nicea odpada.
Frankfurt czy Klagenfurt? Chyba bezpieczniej w Klagenfurcie bo jezioro jest duże i z pewnością się nie nagrzeje. We Frankfurcie kilka razy już startowali bez pianek. Trudno się dziwić zbiornik wody bardzo mały. Fakt faktem jak się ktoś zapisuje na Ironmana to musi przepłynąć 4km bez pianki. Jeśli nie to czego tam szuka? Ja jednak dużo bardziej komfortowo czuję się w piance.
Tak więc wybór padł na Klagenfurt bo duże jezioro i "gwarancja" dozwolonych pianek.

Pora się zapisać. Zawody odbywają się w niedzielę. Zapisy na kolejne ruszają już w poniedziałek po zawodach. Najpierw pierwszeństwo mają osoby rejestrujące się na miejscu. Po południu rusza rejestracja online. Na zawody Ironman trzeba zapisywać się bardzo szybko. Kilka dni i nie ma slotów! Wiedziałem o tym i zapisałem się bardzo szybko. Cena 515 Euro :-o . Teraz trzeba szukać hotelu. Na rok przed imprezą nie udało mi się zarezerwować wolnego hotelowego pokoju w Klagenfurcie. Znalazłem dopiero po drugiej stronie jeziora jakieś 20 km od Klagenfurtu. Pytałem i się dowiedziałem ,że hotelu w Klagenfurcie należy szukać najpóźniej do marca-kwietnia czyli 15 miesięcy przed imprezą!

Przygotowania do zawodów szły całkiem dobrze. Start kontrolny w Sierakowie na 1/2 też wyszedł bardzo fajnie. Trzy tygodnie przed zawodami na facebooku informacja ,że temperatura wody wynosi 23 stopnie. Prognoza pogody na nadchodzące dni: temperatura 27-30 stopni. Czyli pływamy bez pianek a maraton w upale! Cholera nie tak to miało być. Niestety zdrowie się posypało przed zawodami i wylądowałem na antybiotyku. Ostatnia tabletka w piątek a zawody w niedzielę.
Temperatura wody wynosiła już 25 stopni jednak miały nadejść burze i deszcze. Prognoza pogody na zawody się zmieniła. Nie miało być 32 stopni a 24. Bardzo dobra dla mnie informacja.

Przyjechaliśmy na miejsce i pierwszy szok. Zachwalali ,że woda w jeziorze jest krystalicznie czysta. Taka rzeczywiście była i do tego ten kolor turkusowo - błękitny.
Jezioro zrobiło na mnie niesamowite wrażenie. Sobota o 9.00 odprawa w języku angielskim. O 9.00 otwierają expo oraz rejestrację więc nie odbiorę pakietu przed startem. Namiot zapełnił się bardzo szybko. Sama odprawa bardzo motywująca ,wszystkie wiadomości bardzo jasno przekazane. Pełna profeska! Wiadomość dnia: nie wiadomo czy będą dozwolone pianki. Informacja będzie na godzinę przed startem.
Potem pora odebrać pakiet startowy. Podpisujemy oświadczenie, płacimy 8 Euro za jednodniową licencję i idziemy po pakiet. W pakiecie plecak,worki, koperta z naklejkami i numerem czepek i reklamy.
Expo bardzo duże. Zapominalski z pewnością uzupełni to czego zapomniał z domu ;) Sklep z gadżetami z imprezy wyprzedawał się bardzo szybko. Podobała mi się cienka bluza z kapturem ale już nie było mojego rozmiaru.
Byłem zajęty około 2 godziny i zastanawiałem się co porabia moja żona z dzieciakami. Okazało się ,że zaraz obok jest park a tak ogromy plac zabaw. Istny raj dla dzieci. Wszędzie widoczne czerwone siatki. Tak więc to tutaj jutro będziemy się męczyć na trasie biegowej.
Pora na obiad i potem trzeba wstawić rower do strefy zmian.

W hotelu oklejam rower, kask. Pakuję worki i jadę oddać rower. Kolejki dużej nie było. Strefa ogromna na 3500 osób. Szybka weryfikacja numerów i możemy wejść do strefy aby postawić rower i powiesić worki. Miejsce trafiło mi się na skraju przy głównej alejce więc widziałem swój rower z daleka. Do niebieskiego worka ładuję rzeczy na rower czyli buty kask pas z numerem. Do czerwonego buty do biegania i daszek. Odwieszam worki i dopiero w tym momencie wydawany jest czip. Wszystko płynnie bezproblemowo. Wszędzie masa wolontariuszy , w razie problemów ktoś podpowie / pomoże. Rower stoi, worki wiszą to teraz na spacer kolację.

Pogoda się wieczorem popsuła. Padało dość mocno. Rano pobudka o 4.00. Szybkie śniadanie i na start. Strefa otwarta od 5.00 do 6.15. Od razu informacja ,że pianki dozwolone. Ta informacja bardzo mnie rozluźniła. Pompuję rower , potem sprawdzam worki i na plażę. Poranek chłodny, nawet bardzo. Wbicie się w piankę 40 minut przed startem nie jest wcale głupim pomysłem. Wbijam w piankę pakuję ciuchy do białego worka i odrzucam do wyznaczonego kontenera. Spokojnie oglądam jak o 6:40 startują prosi. Potem ruszyła fala osób które popłyną w granicach 60 minut. Szybka rozgrzewka i ustawiam się do swojego boksu. Zakładany czas pływania 1:20-1:30. Wszyscy powoli przesuwamy się do przodu. W końcu widać korytarze, ustawiamy się w kolejce i co 5 sekund puszczani są kolejni zawodnicy. Atmosfera bardzo doniosła i przyszła pora na mnie. Szybkie Good luck , have a nice race do towarzysza obok i START. Woda krystalicznie czysta , ciepła. Współtowarzysze dobrze oszacowali czas pływania i płyniemy wszyscy w podobnym tempie. Uważam ,że taki rolling start się sprawdził. Złapałem się kogoś za nogi i bardzo spokojnie płynąłem. Kolega płynął bardzo blisko pierwszych bojek więc oceniłem ,że to dobry nawigator i można się go trzymać. Potem trasa skręcała 90 stopni w lewo i po kilkuset metrach znów 90 stopni w lewo. Niestety mój nawigator bardzo szeroko poszedł na drugim skręcie a ja za nim. Generalnie bardzo dużo osób tak szeroko popłynęło. Następnie trasa prowadziła przez kanał. Tak już się woda zamuliła, zrobiło się ciaśniej ale widać i słychać było kibiców niesamowite wrażenie!

cdn
Avatar użytkownika
Alex
 
Posty: 253
Dołączył(a): 05-07-2013, 12:42

Re: Ironman Austria 02.07.2017 - relacja

Postprzez Czeskom » 13-07-2017, 20:34

Dawaj dalej :)
Avatar użytkownika
Czeskom
 
Posty: 1024
Dołączył(a): 10-04-2015, 01:19

Re: Ironman Austria 02.07.2017 - relacja

Postprzez kajet » 14-07-2017, 08:26

gdzie ta druga część? ruchy kolego! :D
"People tend to break and don't want the pain anymore. He ([Sanders]) just seems to fucking enjoy it" - S. Kienle
https://enduhub.com/pl/kajet/
Avatar użytkownika
kajet
 
Posty: 2527
Dołączył(a): 02-10-2014, 09:51

Re: Ironman Austria 02.07.2017 - relacja

Postprzez robertino » 14-07-2017, 09:18

wszyscy czekają. Przyjemnie się to czyta, fakt.
Avatar użytkownika
robertino
 
Posty: 1677
Dołączył(a): 01-08-2014, 15:50
Lokalizacja: Warszawa

Re: Ironman Austria 02.07.2017 - relacja

Postprzez Willi » 14-07-2017, 10:03

tak dawaj dawaj, trzeba wybrać imprezę na 2021 :-\
Avatar użytkownika
Willi
 
Posty: 1557
Dołączył(a): 19-08-2014, 20:44
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: Ironman Austria 02.07.2017 - relacja

Postprzez Alex » 14-07-2017, 10:21

Na wyjściu z wody sporo wolontariuszy. Wyciągali z wody i przepychali dalej. W głowie się dość mocno kręciło, potrzebowałem kilkanaście metrów zanim byłem w stanie prosto truchtać do strefy zmian. Do strefy zmian nie było ostro pod górę jak to czasem bywa. Przybywam pod wieszak zabieram swój worek i do namiotu się przebrać. Atmosfera w namiocie bardzo wesoła i jakoś spokojnie. Ludzie mają świadomość co jeszcze ich czeka więc powoli się przebierają, niektórzy spokojnie wcinają kanapki. Ja robię swoje. Ściągam piankę , pakuję wszystko do worka i truchtam po rower. Zawsze w strefie zmian miałem długą bluzę na rower. Nigdy jej nie używałem. Teraz czuję ,że jest dość chłodno a ja mam na sobie tylko strój startowy. Świetna temperatura na zawody ale ja byłem źle ubrany. Studiowałem trasę i widziałem ,że czekają mnie trzy podjazdy. Pierwszy to taki wstęp do tego co nas czeka potem. Te główne dwa podjazdy bardziej konkretne ale jakoś mnie nie przerażały… na papierze. Okazało się ,że trasa jest mocno pofałdowana. Albo jedziemy pod górę albo górki. Czasem mniej czasem bardziej ale nie ma nic płasko. Na dodatek pierwsze 30-40 pod wiatr. Zbliżam się do pierwszego podjazdu, tego malutkiego rozgrzewającego. Okazuje się ,żeby utrzymać się w zakładanych strefach tętna i kadencji muszę zredukować aż na ostatnią przerzutkę. Cholera przecież to jeszcze nie był podjazd a mi już zabrakło zębatek. Podjazd króciutki i szybko minął lecimy dalej. Punkty odżywcze to mistrzostwo świata. Nie zabrałem bidonu aero bo bałem się że zabraknie mi czasu na wszystkie czynności czyli: wyrzucenie śmieci, wyrzucenie bidonów, pobranie bidonu z wodą, pobranie bidonu z iso. Jakby był bidon aero to jeszcze trzeba by to przelać. Okazało się ,że punkty były zlokalizowane na delikatnych podjazdach gdzie jechało się dość powoli. Dodatkowo same punkty bardzo długie, nie było ciasno każdy dostał to co chciał.

Zwiastunem nadchodzących kłopotów były kolorowe motywujące napisy na asfalcie. Kibice wchodzą na trasę i robią wąski korytarz. Atmosfera rodem z kultowych podjazdów w TdF. Podjazd dość ostry, przerzutki się skończyły i drobię na kadencji 60 pod górę. Było pod górę to znaczy ,że zaraz będzie w dół. Chwilę za podjazdem lecimy w dół. Wszystkie niebezpieczne miejsca wyraźnie oznaczone. Bardzo niebezpieczne elementy typu krawędź budynku na zakręcie, barierki na zakręcie były zabezpieczone czerwonymi materacami ochronnymi.

Trasa rowerowa bardzo malownicza, przepiękne widoki ,wspaniali kibice. Kiedy kończyłem pierwszą pętlę przyszedł kryzys. Cholera. Jeszcze jedna pętla. Znowu te podjazdy. Znowu pierwsze kilometry pod wiatr. Głowa mnie boli. Co robić? Na ratunek postanowiłem wciągnąć żel z kofeiną. Po 15 minutach byłem całkiem innym człowiekiem jechało się już super. Głowa przestała boleć bo chyba organizm domagał się kofeiny ,którą tak bardzo lubię. Kawę piłem przecież jakieś 6 godzin wcześniej. Druga pętla trochę trudniejsza bo już czuć zmęczenie. W dodatku zaczął padać deszcz. Teraz trzeba było się bardzo skupiać na tym aby nie najechać na białą linię bo wiadomo jak się to kończy. Na szczęście opady tylko przelotne i nie wychłodziły mnie dodatkowo. Generalnie jechało mi się dobrze nic nie bolało ale miałem ochotę już zejść z roweru. Byłem bardzo szczęśliwy kiedy dotarłem do strefy zmian.

Do etapu relacji z etapu kolarskiego trzeba jeszcze dodać kilka przykrych incydentów. Na pierwszej pętli po kilka kilometrów za podjazdem widziałem helikopter ratunkowy. Na drodze leżał rower a lekarze walczyli o czyjeś życie. Przykry widok na rowerze ale tłumaczyłem sobie ,że ktoś po prostu przesadził a mnie takie coś nie grozi. Okazało się ,że 58 latek zmarł w drodze helikopterem do szpitala. Kolejnym poszkodowanym był mężczyzna ,który przewrócił się na zjeździe. Jego stan określono jako ranny. Kolejny zawodnik przywalił w karetkę ,która przyjechała na pomoc pierwszemu poszkodowanemu. Stan zawodnika ,który przydzwonił w karetkę określono jako ciężko ranny. Bilans etapu kolarskiego tragiczny.

W strefie zmian odkładam rower, zabieram czerwony worek i do namiotu. Przebranie idzie bardzo szybko zakładam buty biegowe i daszek. Pakuję rzeczy rowerowe do worka i odrzucam. Wciągam żel i zastanawiam się nad tym co mnie czeka na biegu. Zaczynam trucht i biegnę. Czuję się jak nowo narodzony. W końcu inny ruch , ale fajnie. Tętno ok , nogi nie bolą to lecimy. Atmosfera na trasie bardzo fajna. Przebiegam przez bramkę i zabieram zieloną frotkę oznaczającą pierwszą pętlębiegu. Pierwsze 4km w okolicach wspomnianego na początku parku oraz obok mety i expo. Potem wybiega się na nudną część trasy między domkami jednorodzinnymi. Trasa bardzo płaska fajnie się biegnie. Chwilę później zawracamy i biegniemy wzdłuż torów kolejowych. Zwracam uwagę ,że bardzo dużo osób idzie. Idą młodzi ,starsi, ci z zieloną frotką i ci z żółtą frotką. Wymioty, rozciąganie, grymas bólu na twarzach uczestników są widokami coraz częstszymi. Bufetów na trasie bardzo dużo. Bogato wyposażone : gąbki, woda, iso, cola, żele, arbuzy, banany, pomarańcze. Ja sobie biegnę i kalkuluję ile zajmie mi przebiegnięcie maratonu. Pierwsze obliczenia wskazywały na 4:45-4:50. Wiedziałem ,że potem mogą przyjść problemy ale uznałem ,że maraton poniżej 5 godzin jest osiągalny. Druga część trasy dużo ciekawsza. Biegniemy alejką w kierunku centrum miasta. Dużo kibiców z całego świata. Świetna atmosfera. Na starym mieście przebiegami między restauracjami. Ludzie siedzą przy winku i dopingują. Ja biegnę dalej, czuję się jak młody Bóg. Nogi niosą ,oddech spokojny, tętno niskie. Wszystko było ładnie pięknie do 25km biegu. Mimo ,że miałem buty w których pokonałem sporo kilometrów to niesamowicie zmasakrowały mi stopy. Niestety, zmęczenie i ból w stopach spowodowały ,że zaczynam iść. Próbuję trochę truchtać, trochę iść ale za każdą próbą biegu czuję palący ból w stopach. Moment w którym się poddałem to ten kiedy zobaczyłem pizzę w punkcie odżywiania. Bardzo dużo osób maszeruje do mety. Niektórzy dopiero na pierwszej pętli. Do mety mam 15 km. Na kolejny punktach zabieram kolejne kawałki pizzy i kanapki. Nie mogłem się nadziwić ,że organizatorzy zapewnili nam tak pyszny posiłek. Po tych wszystkich żelach batonach i izotonikach smak pizzy był niesamowity. W takcie marszu gadam z towarzyszami niewoli. Nowa Zelandia, Brazylia, Niemcy , Amerykanie wszyscy kompletnie wyczerpani i szczęśliwi zarazem. Kiedy miałem 5km do mety zacząłem truchtać i maszerować. Ostatni kilometr to coś niesamowitego. Emocje wyłączyły receptory bólu i biegnę jakby nigdy nic do mety. Wolontariusze widząc żółtą frotkę kierują mnie do mety. Możesz być triathlonowym nieudacznikiem ale kiedy wbiegasz na metę czujesz się jak mistrz świta. Niesamowite doświadczenie. Za metą otrzymujemy medal oraz koc termiczny do przykrycia. Czekają sanitariusze i lekarze. Bacznie mi się przyglądali dopiero kiedy uniosłem do góry kciuk dając znać ,że wszystko ok odwrócili ode mnie swoją uwagę. Widziałem przygotowany rząd noszy ratunkowych , widocznie doświadczenie nauczyło ich ,że jest to niezbędne. Zaraz jak przeszedłem obok lekarzy zobaczyłem wymarzony widok. Coś czego sobie odmawiałem w ostatnim czasie a teraz mogę nadrobić. To coś to piwo! Zimne piwo! Dużo piwa! Jakie to piwko było pyszne nawet sobie nie wyobrażacie.

cdn
Avatar użytkownika
Alex
 
Posty: 253
Dołączył(a): 05-07-2013, 12:42

Re: Ironman Austria 02.07.2017 - relacja

Postprzez Alex » 14-07-2017, 12:30

Po zakończeniu zmagań udajemy się do namiotu w którym wcześniej odbywała się odprawa. Tam odbieramy biały worek w którym mamy ciuchy na przebranie. Wolontariusze z daleka widzą numer i zanim się podejdzie to już czekają z workiem. Naprzeciw odbierało się koszulkę finishera. Była tam też dość duża strefa z jedzeniem. Był makaron, pizza, piwo napoje. Wszystkiego ile dusza zapragnie. Ja pojadłem sobie jak maszerowałem a piwo wypiłem już na mecie więc nie miałem potrzeby korzystać z bufetów. Dużo ławek na których można posiedzieć i pooglądać wyścig na ogromnym telebimie. Migawki z wyścigu połączone z relacją live z mety. Ja się spieszyłem ponieważ syn miał w ten dzień urodziny i chciałem się z nim zobaczyć nim pójdzie spać.
Także odbiór roweru oraz worków ze strefy zmian odbywał się bardzo sprawnie. Przy wyjściu ze strefy zmian sprawdzany były numery na opasce, kasku, rowerze. Potem oddawaliśmy czipa a neoprenowy pasek na czipa dostaliśmy na pamiątkę.
Moim największym zmartwieniem było to czy po wyścigu będę w stanie wrzucić rower na dach samochodu. Poszło całkiem dobrze. Jak wsiadłem do samochodu to chciałem jak najszybciej się wykąpać. W hotelu czekało piwo ,ale jak się wykąpałem i przytuliłem do poduszki to od razu zasnąłem.

Teraz pora na podsumowanie IM Klagenfurt 2017.
PLUSY:
- kapitalna organizacja
- bogato wyposażone punkty odżywcze na rowerze i biegu
- rolling start. Bez pralki w wodzie. Nawet w kanale nie było ścisku.
- krystalicznie czysta woda w jeziorze
- malownicza trasa rowerowa
- dużo jedzenia i picia na mecie
- piękny medal
- bardzo fajna okolica i park koło „miasteczka Ironman” – raj dla dzieci
- meta – to trzeba przeżyć ,żeby zrozumieć

MINUSY
- drogo , od zapisów po gadżety w sklepie
- daleko ,8 godzin w samochodzie

Minusy to tak trochę na siłę. Wiadomo o tym było.

Już kilka tygodni przed zawodami organizator wysyłał maile z informacjami takimi jak harmonogram, mapki dojazdu. Także dla kibiców było wiele informacji. Była prowadzona relacja na żywo. Trzeba zwrócić uwagę „live timing” był z ok 30 minutowym opóźnieniem.
Odbywało się też sporo wydarzeń towarzyszących (Pastaparty, objazd trasy, treningi pływackie) ,na których nie byłem bo spędzałem czas z dziećmi.

Pewnie niektórzy zastawiają się jak było z draftingiem? Pociągi mnie nie wyprzedzały. Było tylko kilka kilometrów trasy gdzie ruch był dwukierunkowy. Muszę przyznać ,że odstępy pomiędzy kolarzami nie były 12m. Nie przypominam sobie też jakiegoś bezczelnego jadącego na kole towarzystwa. Tak jak pisałem tam było albo z góry albo pod górę. Czyli jak się wspinałem pod górę to w drugą stronę lecieli po ok 60km/h więc mijaliśmy się dość szybko i wiem czy każde przebywanie zawodnika w strefie wyprzedzania kończyło się wyprzedzaniem. Zakładam ,że nie. Obok siebie też jeździli co jest również niezgodne z zasadami.

Komu po lekturze przyszła ochota na start w Klagenfurcie 2018 odpowiem tylko ,że już zawody zostały wyprzedane! Zostają jakieś pakiety premium/ nirvana ale to już sporo więcej niż 515 Euro.

Ja za rok startuję na połówkach. W 2019 roku uderzam do Frankfurtu. Zawody odbywają się 8.07.2018 czyli dzień później ruszą zapisy na kolejną edycję. Trzeba się zapisać bo potem zawody mogą się szybko wyprzedać.

Pozdrawiam wszystkich forumowiczów! Mam nadzieję ,że komuś się powyższy tekst przyda.
Jak ktoś ma jakieś pytania to postaram się pomóc.
Avatar użytkownika
Alex
 
Posty: 253
Dołączył(a): 05-07-2013, 12:42

Re: Ironman Austria 02.07.2017 - relacja

Postprzez Palec » 14-07-2017, 12:45

... a potem się obudziłem. Tak to był piękny sen :D Dzięki za piękną opowieść.

Pozdrawiam.
21km 1:56:54 [2011] 42 km 4:32:29 [2011] 1/4 IM 3:05:29 [2012] 1/2 IM 6:21:3 [2012]Olimpijka Poznań 3:11:28 [2015]Olimpijka Blachownia 2:52:42 [2017]
Palec
 
Posty: 558
Dołączył(a): 22-10-2012, 19:21
Lokalizacja: Racibórz

Re: polecamy

Postprzez xTri pro

Avatar użytkownika
xTRI.pl Pro
 


Powrót do Multisport na świecie.

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

cron