Strona 8 z 9

Re: Poranne bieganie a odżywianie

PostNapisane: 16-04-2016, 21:47
przez majre
może mało węgli dajesz w oknie po treningowym?

Re: Poranne bieganie a odżywianie

PostNapisane: 16-04-2016, 22:32
przez kajet
@majre zazdroszczę Ci tego, że jesteś w stanie biegać po owsiance czy omlecie. U mnie 2 godziny po JAKIMKOLWIEK posiłku (no, jabłko czy sok jeszcze przejdzie, może banan) jest wykluczone.

W tym roku Orlen Warsaw Marathon rusza o 8.45. Ciekawe, o której będą wstawali biegnący 42,2 - ja robię tylko dyszkę i myślę o wrzuceniu dużej owsianki równo o 6 rano. Choćbym miał sobie sam sondę wepchnąć ;)

Wysłane z mojego LIVE2 LTE przy użyciu Tapatalka

Re: Poranne bieganie a odżywianie

PostNapisane: 17-04-2016, 04:29
przez superfrog
majre napisał(a):może mało węgli dajesz w oknie po treningowym?

Podrzucę trochę do pieca. :)
Podobno badania mówią, że okno potreningowe to mit.

Re: Poranne bieganie a odżywianie

PostNapisane: 17-04-2016, 11:39
przez MateuszP
Mit czy nie, ale na Michel owsianki/omlet z płatkami jaglanymi patrzę zupełnie inaczej po aktywnościach ;)

Re: Poranne bieganie a odżywianie

PostNapisane: 21-04-2016, 15:06
przez MateuszP
Zależy czy trening czy start. No i jak wyżej, trzeba generalnie wybadać temat. Mi wystarczają wafle ryżowe i potem dobijam na w trakcie wysiłku ;) to jednak powyżej 1:30h biegu. Trzeba ze sobą również zabrać i picie i kalorie.

Re: Poranne bieganie a odżywianie

PostNapisane: 21-04-2016, 16:19
przez kajet
Zrobiłem dziś 8,5 km w tlenie (ok. 5:40 min/km) na jednym jabłku.
Nie odcięło mnie, ale od początku brakowało mi mocy. Normalnie muszę się pilnować, żeby biec wolniej, bo odruchowo wskakuję na 4:30-5.00, a tutaj "odruchowe" tempo miałem ok. 6:00.

Wysłane z mojego LIVE2 LTE przy użyciu Tapatalka

Re: Poranne bieganie a odżywianie

PostNapisane: 21-04-2016, 16:24
przez MateuszP
Dochodzi przecież jeszcze co zjemy wieczorem, wiadomo, że zapasy przez noc zostają nieco uszczuplone. Ja ucinam węgle właściwie przy obiedzie (15-16). Między 18-19 z węgli to mam owoc jedynie, czasem nawet nie. Po posiłkach obiadowych tłuszcz i białko głównie idzie do brzucha.

Re: Poranne bieganie a odżywianie

PostNapisane: 22-04-2016, 00:01
przez superfrog
Jest to kwestia indywidualna, zalezy na ile organizm umie palić tłuszcze. Trzeba wybadać na sobie, ale spalanie tłuszczy da się usprawniać.

25km na czczo BNP robię śr. poniżej 5:00 min/km. 35km na czczo 5:20.
I cały czas widzę postępy, moge biec szybciej, bez odcięcia i ściany.

Mowa oczywiście o treningu, na starcie przyda się każda energia.

Re: Poranne bieganie a odżywianie

PostNapisane: 22-04-2016, 15:44
przez hadwao
kajet napisał(a):Zrobiłem dziś 8,5 km w tlenie (ok. 5:40 min/km) na jednym jabłku.
Nie odcięło mnie, ale od początku brakowało mi mocy. Normalnie muszę się pilnować, żeby biec wolniej, bo odruchowo wskakuję na 4:30-5.00, a tutaj "odruchowe" tempo miałem ok. 6:00.

Wysłane z mojego LIVE2 LTE przy użyciu Tapatalka


Mam bardzo podobnie. Trzeba tu pamiętać, że niedoceniane znaczenie w tej kwestii mają różnego rodzaju procesy zachodzące w organizmie, regulujące jego zachowanie. Jedna sprawa to mieć odpowiednią ilość węgli do dyspozycji, a inna to żeby ciało o tym wiedziało. Bo żeby ciało wiedziało to muszą się wydzielić różnego rodzaju enzymy itp. Innymi słowy może być tak, że masz węgle (np. z obfitej kolacji etc), ale mózg myśli, że jedziesz na rezerwie i mówi Ci "zwolnij". Działa to też w drugą stronę - możesz węgli nie mieć, a oszukać mózg, że je masz np. jedząc słodzik pewnie byś taki efekt osiągnął. Ciekawy artykuł z dzisiaj z IFLS, gdzie zrobili badanie i kolaże, którzy stosowali izotoniki w próbie czasowej na 30-60 minut poprawiali swoje wyniki nawet jeśli zamiast połykać, wypluwali je:
http://www.iflscience.com/health-and-me ... rts-drinks

Dla mnie właśnie typowe efekt tego, że mózg dał się nabrać i pozwolił na bardziej intensywną pracę, bo myślał, że ma stały dopływ cukrów z maltodekstryny (bardzo wysoki IG). Można poeksperymentować przy rannym bieganiu z takimi trikami - mi np. pomagała szklanka wody z rozmieszanym miodem, ale i tak niemiło wspominam poranne biegania i zarzuciłem.

Re: Poranne bieganie a odżywianie

PostNapisane: 23-04-2016, 23:28
przez superfrog
A propos szklanki wody. W Krakowie jest 2 najczystrza kranówka na świecie. Mimo to mam problemy, jak piję ją na długich biegach. Zagotowana, lub byle jaka butelkowa, jest ok. Macie podobnie u siebie?

Re: Poranne bieganie a odżywianie

PostNapisane: 04-05-2016, 11:45
przez superfrog
Ciekawy art o spalaniu tłuszczy
http://bieganie.pl/?show=1&cat=15&id=8153

Re: Poranne bieganie a odżywianie

PostNapisane: 04-05-2016, 12:12
przez MateuszP
Jak dla mnie w przeciągu 1h od przebudzenia powinno się "zatankować".

Istnieje metoda train low- start high. Co prawda dotyczy głównie zawodowców, osób startujących na dystansach dłuższych (1/4 IM nie jest takim). Już o tym wspominałem gdzieś na forum.
Trening wieczorny/popołudniowy--> nie spożywamy węglowodanów-->sen--> trening na wodzie (długi rozjazd, wybieganie, dłuższe pływanie)--> w zależności od możliwości i poziomu albo już ładujemy węgle albo dalej bez i kolejny trening znów na wodzie itd.
Szczerze mówiąc w przyszłym roku będę chciał spróbować tej metody, jeżeli zaplanuję 1/2 IM. Zacznę stosowania metody po wieczornym pływaniu i rano rower bądź bieg.

Re: Poranne bieganie a odżywianie

PostNapisane: 04-05-2016, 13:17
przez superfrog
Oczywiście, im dłuższy wysiłek, tym więcej korzyści, ale metoda jest przydatna nawet na półmaratonie.

MateuszP, nie mam wieloletniego doświadczenia, ale temat osobiście praktykuję. Zacznij po prostu od treningu przed śniadaniem. W miesiąc zobaczysz postępy. Będzie Pan zadowolony. Wieczór trening - noc bez węgli - rano trening, to kolejny poziom. Chyba, że lubisz cierpieć. :) Niektórzy mówią, że jak nie bolało, to trening się nie liczy.

Re: Poranne bieganie a odżywianie

PostNapisane: 04-05-2016, 15:37
przez MateuszP
superfrog napisał(a):Oczywiście, im dłuższy wysiłek, tym więcej korzyści, ale metoda jest przydatna nawet na półmaratonie.

MateuszP, nie mam wieloletniego doświadczenia, ale temat osobiście praktykuję. Zacznij po prostu od treningu przed śniadaniem. W miesiąc zobaczysz postępy. Będzie Pan zadowolony. Wieczór trening - noc bez węgli - rano trening, to kolejny poziom. Chyba, że lubisz cierpieć. :) Niektórzy mówią, że jak nie bolało, to trening się nie liczy.


Od ostatniego stwierdzenia już dawno odszedłem. Ja po sobie czuję, że jak zjem swoje lekkie śniadanie, ale coś mnie zatrzyma na trochę i nie zacznę aktywności to ssanie jest spore. Inną sprawą jest sama intensywność i długość aktywności.

Nie wyobrażam sobie zrobić interwałów na czczo, ale nie o nich tu mowa.

Szczerze to nawet na żołądku czuję się w pewien sposób oczyszczony jak robię 2-2,5h rower na wodzie (ale z lekkim śniadaniem przed, albo mocniejszym 2-2,5h przed jazdą).

Nie neguję metody, jednak stosowanie jej zbyt często sądzę, że nie pozwala się odpowiednio rozwinąć (przyspieszyć)

Re: Poranne bieganie a odżywianie

PostNapisane: 04-05-2016, 16:27
przez superfrog
Też tego nie lubię, ale ssanie to nie odcinka.

Ostatnio każde bieganie robię na czczo, także interwaly. Do niedawna też nie mogłem sobie tego wyobrazić.
Dzisiaj rano 12km 5:00 + 12km 4:10, jeszcze był zapas. Oczywiście na czczo. Kilka miesięcy temu już w połowie byłbym wypruty.

Wczoraj rower 100km/30,5kmh, bez sniadania, na jednej bułce i batoniku. To chyba żaden wyczyn? Nie wiem, bo nie jeżdżę na szosie długo.

Pływania i roweru zupełnie na czczo jeszcze nie próbowałem.

Z ostatnim zdaniem się nie zgadzam. No, może na początku. No ale każdy orze jak może. :)